Bo nowe są kolczyki, których zrobiłam dwie pary, ale została mi już tylko jedna :) Właściwie dwustronne, co widać na zdjęciach. Każda ze stron to inny wzór.
środa, 30 marca 2011
poniedziałek, 28 marca 2011
Wielkanocnie po raz kolejny
niedziela, 27 marca 2011
Igielnik podróżny
Często zdarza mi się wyjeżdżać razem z moim filcowym majdanem. To znaczy inaczej - jeśli gdzieś jadę, to go zabieram. Sam sposób przewożenia ulegał bardzo długo zmianom, raz w użyciu były papierowe torby, innym razem kartony, obecnie mam bardzo wygodne tekstylne pudło. Jedyny problem stanowiła moja poduszeczka na igły, która wygląda tak:


Początkowo była to tylko szara "okładka", ale po próbie generalnej uznałam, że trzeba wszyć w środek jeszcze jeden kawałek filcu, bo inaczej przy zamykaniu i otwieraniu igły haczą i wbijają się nie tam, gdzie trzeba. Dlatego środek wygląda tak:


Wykonanie jest bardzo proste i szybkie, może to być zupełnie inny materiał niż filc - co macie pod ręką. Wystarczy z jakiegoś materiału wyciąć prostokąt dowolnej wielkości (u mnie żółty) oraz drugi, dwa razy większy. Następnie zszyć jak na powyższych zdjęciach, ozdobić wedle uznania i gotowe! U mnie najwięcej czasu zajęła zmiana nici przy wyszywaniu "okładki".
W temacie szycia nasuwa mi się pytanie. Jak nazywacie przedmiot w którym przechowujecie nici, igły i inne przybory do szycia? Ja z domu wyniosłam nazwę NICIANKA, podczas gdy dla mojego P. to SZYJNIK. Ciekawa sprawa :)
Tyle tylko, że w czasie podróży igły wbijały się na tyle głęboko, że nie mam pewności, czy nie zostały w środku. Może to jest odpowiedź na zjawisko znikających igieł, których ciągle jakby ubywa :)
Dlatego postanowiłam uszyć sobie coś prostego, ale idealnego na podróż. Do wykonania tego igielnika użyłam (oczywiście) filcu, ale tym razem grubego, podszewkowego, szarego. Pomyślałam, że może być ładnym tłem dla wzorku, jaki sobie umyśliłam, w postaci kolorowych szwów. Ich wykonanie odzwierciedla stopień mojego panowania nad maszyną przy szyciu małych form, które jest raczej mierne :) Niemniej, efekt jest następujący:
Dlatego postanowiłam uszyć sobie coś prostego, ale idealnego na podróż. Do wykonania tego igielnika użyłam (oczywiście) filcu, ale tym razem grubego, podszewkowego, szarego. Pomyślałam, że może być ładnym tłem dla wzorku, jaki sobie umyśliłam, w postaci kolorowych szwów. Ich wykonanie odzwierciedla stopień mojego panowania nad maszyną przy szyciu małych form, które jest raczej mierne :) Niemniej, efekt jest następujący:
Początkowo była to tylko szara "okładka", ale po próbie generalnej uznałam, że trzeba wszyć w środek jeszcze jeden kawałek filcu, bo inaczej przy zamykaniu i otwieraniu igły haczą i wbijają się nie tam, gdzie trzeba. Dlatego środek wygląda tak:
Wykonanie jest bardzo proste i szybkie, może to być zupełnie inny materiał niż filc - co macie pod ręką. Wystarczy z jakiegoś materiału wyciąć prostokąt dowolnej wielkości (u mnie żółty) oraz drugi, dwa razy większy. Następnie zszyć jak na powyższych zdjęciach, ozdobić wedle uznania i gotowe! U mnie najwięcej czasu zajęła zmiana nici przy wyszywaniu "okładki".
W temacie szycia nasuwa mi się pytanie. Jak nazywacie przedmiot w którym przechowujecie nici, igły i inne przybory do szycia? Ja z domu wyniosłam nazwę NICIANKA, podczas gdy dla mojego P. to SZYJNIK. Ciekawa sprawa :)
sobota, 26 marca 2011
Niespodzianka...
...mnie spotkała :) Po pierwsze - ze strony Magdy prowadzącej bloga Modrak Cafe, po drugie - ostatnio zadziwia mnie nasza poczta (pozytywnie!). Może ktoś pamięta, że wzięłam udział w Magdowym wyzwaniu dotyczącym motywów ludowych. Nie miałam szczęścia w losowaniu, ale dostałam nagrodę pocieszenia. Jak zobaczyłam ją na blogu Magdy, to zapiszczałam na widok łowickiego motywu, ale jak dostałam ją trzy dni później i trzymałam w łapkach, to byłam już nie tylko pod wpływem uroku łowickiej wycinanki, ale i samej techniki, bo pierwszy raz dotknęłam czegoś po dekupażu. Magdo - przepiękny świecznik, cudowny motyw, a świeczki pachną wspaniale. Chyba telepatycznie trafiłaś w mój gust, bo wprost uwielbiam łowickie wycinanki! Dziękuję!
Zresztą same powiedzcie, piękny prawda?

Udanej soboty!
Zresztą same powiedzcie, piękny prawda?
Udanej soboty!
piątek, 25 marca 2011
Broszki
Dzień tak szybko zleciał, nie wszystko zdążyłam dzisiaj zrobić, ale wypadałoby zamieścić tu jakiegoś posta :) Żeby jakiś ruch był, pokażę dwie kolejne broszki, w których zmienia się kolorystyka, ale niekoniecznie forma. Są pracochłonne, ale kiedy patrzę na efekt to aż mi się buzia śmieje, bo takie kółeczka obok siebie, równo poukładane...
Poza tym na Art-Piaskownicy pojawiło się nowe wyzwanie kolorystyczne. W dwóch poprzednich brałam udział, ale to będę musiała chyba odpuścić, bo niestety nie mam filcu w takich kolorach, a styl vintage to nie moja bajka :) Filc chyba nawet nie pasuje do tej estetyki (?). Chyba że pokombinuję z wełną i sama coś ufilcuję, ale nie jestem w tym zbyt dobra :) Niemniej, jestem ciekawa jak inne osoby poradzą sobie z tym wyzwaniem i na pewno będę zaglądała tu:
Subskrybuj:
Posty (Atom)