czwartek, 1 grudnia 2011

Inauguracja

Niniejszym rozpoczynam okres przedświąteczny! Trudno było mi się powstrzymać, skoro wszędzie już bożonarodzeniowe klimaty, ale udało się! A teraz, powoli, mogę rozpędzać się w stronę świąt. Zaczynam więc skromnie, od ozdób na piku:



Grudzień oznacza też, że zostały 4 dni z małym haczykiem do końca moich cukierasów. Zapraszam!

środa, 30 listopada 2011

Nie 'zdanżam'

z niczym :) Ojej, pierwszy raz widzę to słowo w takiej formie zmaterializowane pod postacią liter i wygląda to strasznie :) Gorączkowo staram się nadrobić zaległości, odwdzięczyć się za Wasze komentarze, odwiedzić wszystkie osoby biorące udział w moich cukierasach (został już niecały tydzień!), a czekają jeszcze inne obowiązki... I majstrowanie oczywiście :)

Chciałabym podziękować Aicenie za wyróżnienie, bo w swoim gapiostwie chyba jeszcze tego nie zrobiłam, za co bardzo przepraszam! A ogromnie doceniam okazywaną mi sympatię i miłe komentarze pod adresem moich prac :) W sprawie spełnienia warunków zapraszam tutaj. Jeśli chodzi o dredy, to poprzedni post wywołał u mnie wiele miłych wspomnień :) Poza tym muszę powiedzieć, że to bardzo wygodna fryzura, i dementuję - dredy można normalnie myć i nie lęgnie się tam robactwo :)

Pozostając w etniczno-regowym klimacie - kolczyki:


Chciałabym też skorzystać z okazji i przyłączyć się do słów Aśko i jej notki na temat Szlachetnej Paczki. Wolontariusze z akcji docierają do naprawdę potrzebujących osób, dzięki czemu darczyńcy mają pewność, że ich pomoc nie pójdzie na marne, a trafi do konkretnej rodziny. Czasami nie wyobrażamy sobie jak prozaiczne marzenia mają nie tylko dorośli, ale nawet dzieci, które wcale nie myślą o pięknych zabawkach, ale o ciepłych butach.

Pozdrawiam Was serdecznie!
Asia

poniedziałek, 28 listopada 2011

LOST no. 1

Dokładnie w momencie, w którym na poczcie pobierałam druk reklamacji przesyłki, pan listonosz wkładał do mojej skrzynki awizo na jedną z nich :) Jedna z zaginionych wróciła na mój adres, córka marnotrawna. Dosłownie :) Pozostaje tylko wypatrywać drugiej, ale z nią chyba nie będzie tak łatwo. Na osłodę mam więc szaro-kolorową brochę, od tej tęczy gęba się śmieje:


Poza tym chciałabym bardzo podziękować Marice znanej jako SlomianyOgien, która postanowiła obdarować mnie wyróżnieniem One Lovely Blog Award. Naprawdę cieszę się, że podobają Ci się moje prace :) Warunki spełniłam już tutaj, a wytłumaczyłam się tutaj. Ale ponieważ Marika ma piękne, długaśne dredy, postanowiłam zrobić wyjątek i zdradzić jeszcze jedną rzecz na swój temat... Uwaga, przygotujcie się!

Swego czasu też miałam dredy - nie licząc nieudanego podejścia i robienia ich "na wełniany sweter", kiedy to na głowie miałam raczej kołtun - to nawet dwa razy. Ostatnie dredy miałam przez 3 lata w czasie studiów i do dzisiaj leżą zawinięte w mojej szufladzie. Czekają na lepsze czasy :) Tak naprawdę nigdy nie uwolniłam się od chęci, aby znowu dredy zrobić i nachodzi mnie taka myśl co najmniej 2-3 razy w roku. Dredy wzięły się oczywiście z miłości do muzyki rege, przede wszystkim Boba Marley'a, którego uwielbiam do dziś. Dredów co prawda nie ma (na głowie), ale uczucia do Boba pozostały :)

Niezły njus, co?

piątek, 25 listopada 2011

Ciemny wrzos, fuksja, biskupi...

Co sezon nowa nazwa na (jak dla mnie ;P) ten sam kolor. No dobra, niby czymś tam się różnią... Ale nie zmienia to faktu, że ten kolor kolejny rok jest w ofensywie! Biżuteria zamówiona przez Kasię:




Mały pees. Idą święta - świadczy o tym dobitnie stan poczty polskiej :) Najpierw czytałam na blogu Ewy o jej problemach z paczką. Dziś z kolei dostałam (właściwie w przeciągu kilku godzin) aż dwie informacje, że moje przesyłki nie dotarły jeszcze do adresatek. Nadane 14 i 17 listopada są gdzieś w drodze/zalegają w kątach na poczcie/cieszą cudze oko... nie wiem co jeszcze mogło im się stać... Muszę poczekać jeszcze kilka dni, może się znajdą... Jeśli nie, zostaje tylko reklamacja. Mam jednak nadzieję, że uda się tego uniknąć.

Trzymajcie się ciepło, Dziewczyny!

środa, 23 listopada 2011

[Bez tytułu]

W oczekiwaniu na grudzień i powrót mojej połówki tkwię w zawieszeniu i ziewam całymi dniami... Każdy dzień upływa mi tak jednostajnie, że nawet nie mam nad czym się rozpisywać. Mogę tylko pokazać, bo majstruję codziennie. Jak dla mnie mega-optymistycznie:


I stały element:


 

Trzymajcie się!