wtorek, 22 marca 2011

...

Ostrzegam - trochę ponarzekam. Mam nadzieję, że nie będzie tak zbyt często.

Co za paradoks.. Im człowiek więcej próbuje się dowiedzieć, tym wie mniej. Pewnie zdaje sobie sprawę z tego każdy, kto pisał coś w rodzaju jakiejś poważniejszej pracy. Albo próbował rozwiązać nurtujący go problem. Ja w każdym razie w takim miejscu się teraz znajduję. Jak tylko biorę do ręki książkę, najchętniej bym uciekła. Albo zamieniła się w sześciolatka. Albo nie wiem co. Byle z dala od problemu.

Nie pomogą, ale może humor poprawią kolejne ozdoby. Jutro mam nadzieję zabrać się za coś nowego, bo ta niemoc jest przytłaczająca!



...

poniedziałek, 21 marca 2011

Zapasy

Ponieważ znowu z dala od miejsca tworzenia, w zapasie zostawiłam sobie coś do pokazania na później. I chyba jest to właściwy moment :) Pisanki na patyku:




Dużo zdrowia na wiosnę Wam życzę :)

niedziela, 20 marca 2011

Broszki

Jakiś czas temu pisałam o aukcjach dla Witka, z których dochód przeznaczony jest na leczenie chłopca. Ponieważ broszka z wyzwania Art-Piaskownicy i dwie pozostałe znalazły swoich nabywców, Monika poprosiła o jeszcze jedną, właśnie w art-piaskownicowych kolorach. I niedługo powinna być widoczna pod poniższym linkiem:


taka oto broszka:


Z rozpędu zrobiłam też egzemplarz w odcieniach fioletu, czerni i ecru. Pewnie trafi na kwietniowy jarmark.


Pozdrawiam!

piątek, 18 marca 2011

Ciąg dalszy

Czyli nadal w temacie wiosenno-wielkanocnym.

Gruby Majki (zając z poprzedniego posta) ma teraz kumpla, Stiwa - z pewnością jest szczuplejszy od kolegi. I łączy w sobie trzy funkcje - może być zawieszką, magnesem albo pozostać na piku i być wetknięty na przykład w doniczkę. Chociaż mam pewne wątpliwości, czy w ogóle przypomina zająca..?


Powstała też Karolajn:


A jeden z kurczaków ma już nowych właścicieli i teraz śmiga z nimi po Polsce.

Udanego weekendu!

czwartek, 17 marca 2011

Wiosna i dedlajn

Wiosna chwilowo zniknęła z mojego miasta, a ja akurat dzisiaj pokażę część wiosenno-wielkanocnego asortymentu, który przygotowuję na tegoroczny jarmark wielkanocny. Nie wiem jeszcze jak pogodzę przygotowania, sam przedświąteczny tydzień na świeżym powietrzu i studia, ale na szczęście nie będę stała sama, a na zmianę z dwiema dziewczynami. Najgorzej ze studiami, bo właśnie wyznaczono mi dedlajn - i jeśli nie uda mi się przygotować tematu pracy i co najmniej konspektu samej rozprawy w ciągu najbliższych 21 dni - to naprawdę będę DED. Tyle czasu udawało mi się tego uniknąć! Przyznaję, że postępowałam zgodnie z dewizą Scarlett O'Hary - "Pomyślę o tym jutro". Tyle że to jutro bardzo długo nie nadchodziło. I mam taką chęć, żeby to myślenie znowu przełożyć na dzień następny, następny, i następny...

Bo są rzeczy ciekawsze i na pewno mniej stresujące. Jak na przykład szycie zajączków i kurczaków :)







Myślę, że docelowo także zawieszki umieszczę na piku, żeby ewentualny nabywca mógł wybrać formę - przez wyjęcie patyczka lub odcięcie sznureczka. Pewnie powstanie też kilka magnesów. Albo magnes, pik i zawieszka w jednym :)

O, i właśnie się dowiedziałam, że jedna z dziewczyn zrezygnowała ze stoiska... Także pochłonie to nieco więcej czasu niż zakładałam...