poniedziałek, 6 maja 2013

(41+5):2=23

Szybkie, spontaniczne rozdawnictwo minęło, a dziś mam przyjemność ogłosić, do kogo powędrują kolczyki! Nie odbyło się losowanie, nie zdradziłam Wam wcześniej jak zostanie wyłoniona zwyciężczyni (bo zgłosiły się same panie - dziwne, nie?). Miałam jednak szczwany plan... Na początku zabawy zapisałam sobie proste równanie (skomplikowana matematyka wykracza poza moje zdolności), którego wynik zależał od liczby osób, które wezmą udział w zabawie. Właściwie były dwa jego warianty - dla parzystej lub nieparzystej liczby uczestniczek. Zgodnie z jego wynikiem kolczyki...


...wygrała...


Dziękuję wszystkim 41 osobom, które wyraziły chęć ich przygarnięcia (w moim równaniu wszystkie byłyście iksem. Przy okazji wyjaśniam, że 5 pochodziła od 5 maja, a 2 po prostu musiało być, bo inaczej zagłębialibyśmy się w ułamki). Dziękuję też wszystkim tym, którzy zostawili komentarz, ale nie chcieli kolczyków ze względu na to, że nie pasował im kolor albo w ogóle nie noszą tego typu biżuterii. Cieszę się, że zostawiłyście po sobie ślad i bardzo doceniam, że do mnie zaglądacie. W kolejnej zabawie postaram się wymyślić coś nieróżowego i niekolczykowego :) Jakieś sugestie?


piątek, 3 maja 2013

Kto chce?

U mnie troszkę deszczowa pogoda, chata wolna, że tak brzydko powiem... Gra radio, a ja za chwilę zabieram się do rundki po Waszych blogach - mam spore zaległości! Wpadam więc tylko, żeby pokazać kolczyki, myślę, że dość wiosenne. Ich kolorystyka przypomina mi trochę o kwitnących magnoliach:


Pytam więc - kto chce? Wystarczy wpisać się w komentarzu do najbliższej niedzieli (do 5 maja, do 23:59) i nie zamieszczać informacji na swoim blogu - niech kolczyki trafią do kogoś, kto zagląda do mnie regularnie :)

środa, 1 maja 2013

Środowe myki: organizacja wstążek i sznurków


W tym poście uraczę Was dużą ilością pomysłów na przechowywanie :) Pamiętacie środowy myk o stojaku na szpulki z chińskich pałeczek? Stosuję go, ale nadaje się wyłącznie do tych sznurków czy wstążek, które umieszczone są na szpulce lub krążku. Mam jednak sporo tasiemek w kawałkach i te trzymam w słoikach ustawionych jeden na drugim - przynajmniej od razu widać gdzie co jest. Oczywiście, w niektórych miejscach znajdziecie u mnie istną plątaninę :) Ale duża część wstążek jest "spięta" za pomocą kawałka taśmy klejącej. Aby taśma nie przyklejała się do wstążki składam jej kawałek na pół, klejącymi stronami do siebie. Przy sklejaniu zostawiam dosłownie kawałeczek taśmy tak, żeby klejąca strona wystawała - to posłuży mi za spoiwo całej konstrukcji. W ten sposób uzyskuję przezroczysty pasek taśmy, którym spinam zwiniętą tasiemkę, a klejącą końcówką zamykam całość. Wygląda to mniej więcej tak:


Sposób przechowywania jest uwarunkowany tym, jaką przestrzenią dysponujemy. A jeśli macie jej więcej albo po prostu jest to przestrzeń nietypowa, może przyda Wam się któryś z poniższych pomysłów..?

Przy okazji moich kłopotów z komputerem natknęłam się na dawno zapomniane opakowania płyt, tak zwane cake boxy. Nie wiem, dlaczego tak się na to mówiło, przecież to w ogóle do ciastka nie jest podobne :) W każdym razie - ja dysponuję jedynie tymi najniższymi, na 10 płyt, ale pamiętam, że były też egzemplarze bardzo wysokie, które mieściły chyba ze 100 płyt! A one, jak się domyślacie, byłyby idealne do przechowywania wstążek na krążkach! Niech te zdjęcia posłużą Wam jako demonstracja,choć do mojego cake'a mieści się tylko jedna wstążka :)


A teraz pomysł, który chodził mi po głowie od jakiegoś czasu, ale musiałam zaczekać, aż skończy mi się nitka dentystyczna :) Pudełko bez problemu można otworzyć, chociaż być może potrzeba będzie czegoś do podważenia (w środku znajdują się dwa zaczepy działające na wcisk). Po otwarciu wystarczy usunąć metalową część, bo ona raczej nie nada się do urywania wstążki. No chyba, że nawijać będziecie sznurek.


Tasiemkę możecie nawinąć na dwa sposoby - albo na kółko, które wyjęliście ze środka opakowania po nitce (na poniższym zdjęciu po lewej), albo na dwa palce (po lewej). Ten sposób jest zdecydowanie łatwiejszy.


Tasiemkę umieszczamy z powrotem w opakowaniu, pamiętając, by końcówkę przeciągnąć przez jedną ze szczelin. Zamykamy pudełko, a jeśli zostawicie kawałek wstążeczki i przytrzaśniecie ją wieczkiem, będzie wiadomo bez otwierania, jaki kolor znajduje się w środku! Ten pomysł sprawdzi się przy niezbyt szerokich wstążkach. Nic, tylko zużywać duuużo nici dentystycznej :)


Zobaczcie jeszcze, co znalazłam dla Was na Pintereście (mnie szczególnie zachwycił sposób z pudełkami po tiktakach, a myk z klamerkami jest wyjątkowo przydatny jeśli chodzi o plączące się końcówki!):

  
    
 

Ależ się napracowałam, przygotowując ten post! 2 godziny, chyba pobiłam swój rekord! Tym sposobem uczciłam już święto pracy, a Wy?

W poprzednich środowych mykach:

Wszystkie środowe myki

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Po weselu, pokazuję więc pierwszą kartkę

Kartki ślubne (jak wszystkie kartki zresztą) robię tylko doraźnie, raczej na własne potrzeby, więc za wiele w "dorobku" ich nie mam. Ta znalazła swoich przeciwników (pozdrawiam!), jak i zwolenników, czyli nic nowego - o gustach się po prostu nie dyskutuje :)


Udanego poniedziałku i gładkiego wejścia w nowy tydzień. A może świętujecie już długi weekend?

piątek, 26 kwietnia 2013

I z mapą można się zgubić - mnie się udało!

Ciężko było! Na Przyklej to! tematyczny tydzień z mapą, a ja nic. Nie to, że temat mi nie pasował, o nie! Macie tak czasem, że wydaje się Wam, że inspiracja jak skrojona na Was, a tymczasem w trakcie robienia pracy totalna pustka? Normalnie spalony, tylko popiół pozamiatać.

No więc jest jak jest. Choć z jednego jestem dumna - nieźle wygląda schemat komunikacji miejskiej wydrukowany jako tło scrapa :) A jeśli chodzi o tło, to zaskoczę Was - chciałam, żeby możliwie mocno zlało się ze zdjęciami, żeby trzeba się było przez sekundę zastanowić, gdzie one są :) Czy się udało, nie wiem.

Dużo tu prezentów: podrzuconych przez Lejdi (aparacik, domek wycięty z naklejki), ale też przez Aśko i Katkę. Pewnie się Dziewczyny nie spodziewały, że dekoracyjne taśmy, którymi zakleiły koperty będą przeze mnie przechowane i w końcu wykorzystane. Prawdziwy ze mnie chomik. Rodzina też miała swój udział - te kolorowe kropy (których być może nie dostrzeżecie w gąszczu chlapań) dostałam od Mamy (recykling!).



Nie wiem czy to widać, ale praca powstała do mapki na Scrap Map. Patrząc na nią, musicie wiedzieć, że potraktowałam ją niedosłownie, ale chyba tak samo zrobiły Dziewczyny, które stworzyły piękne inspiracje na jej podstawie, o tu.


A wszystkich, którzy chcą spróbować swoich sił w starciu z mapą - taką prawdziwą, papierową, geograficzną, zapraszam na Przyklej to! Warto, bo czeka wspaniała nagroda! Klik:


Udanej końcówki tygodnia!