środa, 9 lutego 2011

Powrót do korzeni

No, może to za dużo powiedziane. Początki moich zabaw z filcem wyglądały w skrócie tak: kolorowo i kontrastowo. Ostatnio jednak o wiele częściej wykonywałam biżuterię (najczęściej kolczyki) jednokolorowe, dość ciemne, takie "zimowe". To chyba korale z poprzedniego postu wzbudziły we mnie potrzebę zrobienia czegoś bardzo kolorowego i radosnego. I tak powstał ten oto naszyjnik:

A już zupełnym powrotem są kolczyki - bardzo podobne do tych, które wykonałam jako swoje pierwsze filcowe "dzieło", niecałe półtora roku temu:



W międzyczasie powstały też:



Wczoraj natomiast wywędrowały (właściwie wyjechały) wraz z niespodziewanym gościem z wybrzeża dwie broszki:



Mak w kolorze czarnym jest dość złowieszczy, może dlatego zdjęcie wyszło rozmazane :) Druga broszka trafi do dwulatki - zobaczymy, jak długo przeżyje. Broszka oczywiście :)

niedziela, 6 lutego 2011

Pora zmajstrować pierwszy post...

...kto by pomyślał, że może to być takie skomplikowane :)

Jeśli jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności tu trafiliście - witam serdecznie! I zapraszam do zmiany monologu w dialog.

Póki co prezentuję moje dwa ostatnie wytwory.

Komplet z filcowych kulek stworzony na zamówienie pani Natalii - długaśny naszyjnik (105 cm kulek), bransoletka i kolczyki w bardzo wiosennych kolorach:




Po drugie - takie sobie upomnienie dla zajętego czym innym chłopaka :) Świnka mogłaby się stać odznaką przechodnią, ale na razie zawisła w kuchni jako ostrzeżenie.