środa, 17 sierpnia 2011

Czy "dorośli" lubią sprzątać?

No właśnie, czy lubicie sprzątać? Śmiem twierdzić, że poza garstką, która w porządkowaniu znajduje odprężenie, większość jednak nie lubi. Szkoda, że nie mogę podzielić się jakimś magicznym sposobem na to, by bałagan po prostu zniknął jak za dotknięciem magicznej miotełki... Systematyczność i drobne, codzienne  porządki mogłyby być kluczem do rozwiązania problemu, ale trudno się zmobilizować. Bo człowieka naprawdę potrafi dopaść wielki LEŃ! Powtarzalność czynności jest tak monotonna, że na samą myśl robi się słabo. Dlatego, kiedy natknęłam się na pomysł Kirsten, postanowiłam podjąć jeszcze jedną, bohaterską próbę. Przeznaczony niby dla dzieci, ale dlaczego bardziej zaawansowani wiekiem nie mieliby czerpać przyjemności z takiej "gry"?

Chodzi o to, aby obowiązki podzielić na możliwie małe etapy, aby ich wykonanie nie wzbudzało w nas  mimowolnego wstrętu. Wydrukowane na kolorowych paskach, przyklejone do drewnianych szpatułek, lądują w słoiku/puszce i stamtąd losowane są przez wszystkich domowników. Na początku chciałam wykorzystać pomysł ze szpatułkami (w oryginale fajnie to wygląda, a są dostępne w sklepach medycznych za niewysoką cenę), ale potem przypomniałam sobie, że mam sporą ilość czegoś, czego nie potrafię nazwać i mogę to zrecyklingować :) Dostałam kiedyś szare kartoniki związane z lakierami samochodowymi, a teraz postanowiłam je po prostu okleić kolorowym papierem.


Potrzebny zestaw to:
- szpatułki/tekturka do oklejenia,
- kolorowy papier (równie dobrze można wydrukować w kolorze),
- drukarka (chociaż wystarczy długopis),
- nożyczki,
- klej.
Zacząć trzeba od wypisania obowiązków. Do listy dorzuciłam też bardziej przyjemne "losy" - "dzień bez obowiązków" i "druga osoba przejmuje Twoje dzisiejsze obowiązki". W sumie zrobiłam 36 kartoników co ma starczyć na cały tydzień - przy założeniu, że 2 osoby wylosują dziennie 3 obowiązki, a jeden dzień będzie wolny. Trzy obowiązki! Temu chyba dam radę! Już jutro pierwsze losowanie :)




A jak tam Wasz zapał do sprzątania? :)

wtorek, 16 sierpnia 2011

Pomocny filc

Ponieważ dłuższy weekend nieco opóźnił moje plany (w końcu poczta miała wczoraj wolne), dziś od rana pakowałam przesyłki dla Zuzi i Laurki, a przed chwilą wróciłam z poczty. W codziennym życiu rzadko czuję się zadowolona z tego, co zrobiłam w ciągu dnia, ale dziś mogę powiedzieć, że dzień zaliczam na plus. Starałam się, aby przesyłki na obie zbiórki były w miarę podobne pod względem zawartości:


Oby te i inne przedmioty zarobiły dla dziewczynek jak najwięcej!

I jeszcze coś. Wczoraj wieczorem trafiłam w tiwi na film dokumentalny (?), nie wiedziałam co to, bo włączyłam się w połowie. Sprawdziłam, poszukałam, okazało się, że można obejrzeć na youtube. Serdecznie polecam - film "Wszystko może się zdarzyć" w reżyserii Marcela Łozińskiego z 1995 roku. Krótki, ale dający do myślenia. Sześciolatek pyta w parku starsze osoby o ich życie, samotność, śmierć. Rzadko mi się zdarza, że łzy pociekną w trakcie oglądania, ale tutaj same się kręciły w oku... Dało mi trochę do myślenia - jak żyć, żeby w wieku 80 lat siedząc na ławce w parku wystawiać twarz do słońca i się uśmiechać?

Film w trzech częściach - 1, 2, 3. Jest jeszcze "A gdyby tak się stało", w którym Tomek jako nastolatek wraca do parku. Tego filmu nie widziałam, jest tutaj, ale u mnie nie działa dźwięk.

Wyszło dość melancholijnie. Ale to taka dobra melancholia. Motywująca :)

P.S. z 20 sierpnia:
Udało mi się obejrzeć także ten drugi film. Niestety, jestem zawiedziona, jest to powtórzenie pierwszego filmu, które zbyt wiele nie dodaje. Jeśli ktoś obejrzał "Wszystko może się zdarzyć", to wystarczy, jeśli zapozna się z trzema ostatnimi minutami "A gdyby tak się stało"...

czwartek, 11 sierpnia 2011

W kolorach tęczy

Zabijcie mnie, wiem, że jest lato, urlopy i tak dalej, ale ja lubię, kiedy pada... Oczywiście nie przeszkadza mi to życzyć Wam wszystkim udanej pogody podczas wakacji :) I bez przesady, nie wyobrażam sobie tygodni i miesięcy dżdżu. Nie chodzi też o jakieś kataklizmy i inne nieszczęścia, ale lubię, kiedy na dworze chlupie... a ja nie muszę nigdzie iść :) Kocyk, ciepła herbatka w dużym kubasku, tabliczka mlecznej czekolady - to jest to!

Poza tym czasem po deszczu pojawia się tęcza :) U mnie z czarno-burzowym akcentem:



Ponieważ przez kilka dni się nie odezwę, życzę Wam udanego, dłuższego weekendu - pogoda ma być podobno wyśmienita :)

wtorek, 9 sierpnia 2011

Na pomoc

Pocztą pantoflową docierają do Was zapewne informacje o zbiórkach na rzecz osób, potrzebujących pomocy. Blogowy świat szybko się mobilizuje, co do tego nie mam wątpliwości! Na prośbę Lili zbierającej fanty na kiermasz dla małej Zuzi, oraz przy okazji drugiej informacji, która znalazła się na odwiedzanej przeze mnie stronie małej Laurki, staram się "podać dalej". Jestem dopiero w trakcie przygotowywania przesyłek, ale ponieważ obie zbiórki odbywają się już we wrześniu, zamieszczam info już teraz - być może któraś z Was się przyłączy, a czas płynie dość szybko.

Klik na zdjęcie przeniesie Was do źródła informacji. Tam więcej szczegółów.

Pomoc dla Zuzi

Pomoc dla Laurki

Zachęcam tym bardziej, że to właśnie nasze rękodzieło może przysłużyć się dobrej sprawie :) A dziewczyny będą miały jeszcze więcej okazji do uśmiechu.

Pozdrawiam Was serdecznie!

poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Wygrałam!

Jestem w szoku, wygrałam candy u Wiśni! Jak dotąd nie miałam szczęścia, więc jest to moje pierwsze udane losowanie! Jupi! Cieszę się tym bardziej, że uwielbiam wszelkie papierowe przydasie, chociaż wobec kartek, LOsów czy albumów tych z Was, które scrapami się zajmują, czuję pewien niedowład połączony z bezsilnym "jak one to robią?" Może będzie mi więc dane chociaż podotykać narzędzia takiej pracy :)

Aby post nie był tylko "triumfujący", pokażę kolczyki, mające być kompletem do broszki, której kolorystykę i kształt pewnie już znacie. Małe i dość krótkie, ale kolorami pasują :)



Ściskam Was mocno w ten poniedziałkowy wieczór :)