środa, 28 grudnia 2011

I po świętach...

Odpoczywam trochę od filcu, ale nadal mam kilka zaległych tworów, które mogę Wam pokazać. Dzisiaj coś, co z początku sprawiło mi trochę kłopotu - coś nie w moim stylu, czego sama bym nie zrobiła, ale zamówienie było konkretne, materiały miałam, więc mogłam się podjąć. Nowej właścicielce się spodobało, a to dla mnie najważniejsze. Oba komplety identyczne, złożone z korali, bransoletki i kolczyków, więc żeby Was nie zanudzać, tylko część zdjęć:







Same widzicie, że kulki mocno prześladowały mnie przed świętami. Szkoda tylko, że zabrakło śniegu, żeby utoczyć jakiegoś bałwana :)

13 komentarzy:

  1. prześliczne, mam nadzieję że kiedyś dojdę do takiej wprawy w filcowaniu jak Ty... i będą mi wychodzić takie cudeńka! Obserwuje i zapraszam w odwiedziny do mnie!

    OdpowiedzUsuń
  2. tak, toczyć to Ty potrafisz :)

    OdpowiedzUsuń
  3. super kuleczki Ci wyszły!
    zgodzę się z Tobą, że wielka szkoda, że śniegu nie ma!

    OdpowiedzUsuń
  4. Te twoje filcowe kulki w kazdym wydaniu pięknie sie prezentują :) I zabójczo żywe kolory - piękne ma się rozumieć :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Najlepsze są konkretne zamówienia:) Ładnie się wszystko prezentuje:)

    OdpowiedzUsuń
  6. świetne kompleciki, kolorki również

    OdpowiedzUsuń
  7. Utocz bałwana z filcu - może przywołasz śnieg;-)

    OdpowiedzUsuń