czwartek, 10 marca 2011

Ciąg dalszy nastąpił

Obiecane dokończenie prac w toku - efekt jest następujący:

znane już kwiaty, tym razem pierścionek i broszka



oraz chyba nieznane - komplet w zieleniach (broszka, pierścionek i kolczyki na sztyftach)





Powoli zabieram się też do produkcji wielkanocnej. Właściwie kilka rzeczy mam już zrobionych od lutego (!), ale jakoś tak chyba za wcześnie, żeby je pokazywać..? Muszę jednak zacząć na większą skalę, ponieważ - tu odrobina prywaty - między 16 a 23 kwietnia zapraszam na jarmark wielkanocny w grodzie piernika i Kopernika (się zrymowało ;) czyli Toruniu. Bo choć na co dzień nie handluję rękodziełem, to jednak w tych wyjątkowych okolicznościach moje filcaki się tam pojawią. Mam nadzieję, że pogoda do tego czasu już całkiem zwiosennieje :)

środa, 9 marca 2011

Fuksja i zieleń - koloroTON #2

To drugie wyzwanie na Art-Piaskownicy w którym biorę udział i praca znowu powstała specjalnie pod kolorystyczne dyktando Anny-Marii :) W takich wyzwaniach znajduję naprawdę wiele przyjemności - trzeba trochę pogłówkować i się wysilić, nie jest to przedmiot wykonany na czyjeś zamówienie, na sprzedaż itd., tylko czysta radość tworzenia - i nie miało to zabrzmieć górnolotnie :)


Jak widać zestawienie kolorów "agresywne". W mojej pracy co prawda przeważa fuksja, ale w broszce jest już pewna równowaga z zielenią. A wygląda ona tak:


Naszyjnik w detalach:




Mam nadzieję, że sprostałam wyzwaniu :)

Twórczego wieczoru!

wtorek, 8 marca 2011

sobota, 5 marca 2011

Na ludowo

Włócząc się po sieci, od bloga do bloga, natknęłam się na wyzwanie u Magdy na Modrak Cafe - "Na ludowo!". A ponieważ motywy sztuki ludowej bardzo lubię, postanowiłam wziąć w nim udział. Jak dotąd najpiękniejsze wydają mi się motywy łowickie, chociaż w trakcie jednej z bibliotecznych wyprzedaży kupiłam książeczkę o hafcie kaszubskim (może nie dla haftu, ale zawartych w niej rysunków) i popełniłam nawet broszkę inspirowaną jednym z motywów, w odcieniach czerwieni:



Była diabelnie pracochłonna i nigdy tego nie powtórzyłam :) Ale bardzo chętnie wracam do motywu łowickiego, na jego podstawie powstało już kilka kombinacji kolorystycznych:


Kiedyś zostałam też poproszona o komplet z broszką:


A całkiem niedawno zostałam postawiona przed niezłym wyzwaniem, aby formę kolczyka (który bądź co bądź ma te 5 cm) zmniejszyć do rozmiarów nadających się na pierścionek! Teoretycznie nie jest to skomplikowane, jednak wycięcie maciupeńkich ząbków w strzępiącym się filcu nie jest łatwe. Na szczęście się udało, a nowej właścicielce przypadło do gustu, co było w tym wszystkim najważniejsze. Komplet wyglądał tak:



Tak sobie myślę, że motywy ludowe w sam raz pasują do sezonu wiosenno-wielkanocnego. I zapewne pojawią się u mnie w najbliższym czasie nie raz :)

środa, 2 marca 2011

Bez zdjęcia c.d.

Znów bez zdjęcia, bo dziś drugi dzień moich zmagań. Coraz więcej wiem o Achajach, Jonach, Eolach, Dorach, kulturze mykeńskiej i minojskiej, piśmie linearnym A i B...

Ale jutro wrócę do przyjemniejszych rzeczy, bo JUPI! wełnę przyniósł pan listonosz!

Pozdrawiam!