środa, 11 maja 2011

Mejkołwer

Ahaha, nie mogę powstrzymać się, żeby nie pokazać Wam jaką przemianę zafundowałam dziś swojej filcowej broszce :))) Zapomniała odpiąć od bluzki przed praniem, więc przy wieszaniu mogłam już tylko sobie pogratulować :) Jak na prawdziwy mejkołwer przystało, będą dwa ujęcia:



Cóż, przy tej wielkości zdjęciach nie widać wielkich zmian :) Broszka zrobiła się bardzo mięciutka, zmechaciła się maksymalnie, a więc i kolory trochę mniej żywe. Ale przetrwała pranie 1000 obrotów :) I nadal wygląda jak broszka, mogę ją nosić, nikt się nie domyśli :)

Miłego wieczoru!


wtorek, 10 maja 2011

Stwór #2

Po debiucie niebieskiej czworśmiornicy (co wymyśliła Aśko), określonej przez Was także jako klucz, niebieski duch, czaszka, emo-słoń i potwór-pirat (ja bym dodała niebieski grzyb atomowy), zrobiłam zielonego glutka z podbitymi oczami. Do towarzystwa :)



Ciekawe, co tym razem wymyślicie :)

Dobranoc!

poniedziałek, 9 maja 2011

Co dostała witaaminkaa

Ponieważ nagroda z broszkowego candy dotarła już do adresatki, mogę pokazać jakie kolory wybrała witaaminkaa. Oprócz broszki poleciały do niej także kolczyki w brązach i coś słodkiego - herbatka marcepanowa :)


Kartka minimalistyczna, jest jaka jest, bo kartki to nie moja działka :) Ale w środku szczęśliwy los zwyciężczyni.


 No i zbliżenie na nagrodę główną w odcieniach brązu:


Pozdrawiam Was serdecznie!

P.S. U Czekoczyny candy, które z pewnością pozwoliłoby zrobić mi bardziej wyrafinowaną kartkę - i to nie jedną :) Zapisujcie się więc i Wy - tutaj. Są już ponad dwie setki komentarzy, ale spróbować warto :)

sobota, 7 maja 2011

Świderki i ślimaki

Od prawie miesiąca czekałam na tą sobotę :) Bo w każdą pierwszą sobotę miesiąca na terenie Muzeum Etnograficznego w Torunia odbywa się mini-jarmark ekologiczny i sprzedają na nim (między innymi) pyszny makaron razowy. A musicie wiedzieć, że makaron jest czymś, bez czego żyć nie mogę! Na przykład przez ostatnie 6 dni makaron jadłam 8 razy :) I coś mi się wydaje, że dziś też zjem makaron... Mmm, w końcu kupiłam żytni, pszenny, owsiany, orkiszowy... Owsianego i orkiszowego jeszcze nie jadłam, więc pewnie skuszę się na któryś z nich. Tyle w kwestii świderków :)

Teraz ślimaki. Nie, nie do jedzenia :) Dawno temu, przy okazji zakupu biżuteryjnych półproduktów, kupiłam oczywiście rzeczy, których do dziś nie wykorzystałam. Na pewno też tak macie :) I tak stałam się posiadaczką dziesięciu sztuk zawieszek, które co prawda nie miały jeszcze dokładnego przeznaczenia, ale ponieważ kojarzyły mi się z różnymi filcowymi ślimakami, które robię... I tak przeleżały, cały czas miałam zamiar ich użyć do "czegoś", ale się nie złożyło. Aż do dzisiaj. Oto efekt:


Zostało jeszcze osiem zawieszek, zobaczymy co z tego wyniknie w przyszłości :)

Życzę Wam udanego weekendu!

środa, 4 maja 2011

No gdzie ta wiosna?

No gdzie? U mnie szaro i buro! Wczoraj wybrałam się w odwiedziny do przyjaciółki, dystans niezbyt długi, wsiadłam na rower... i pedałowałam pod zimny, okropny wiatr! Dopiero pod wieczór zrobiło się jakoś spokojniej, a że i droga powrotna raczej z górki, to jechało się o wiele lepiej :)

Żeby odgonić te przykre wrażenia pogodowe (wiem, u mnie bez śniegu, więc nie aż tak najgorzej), pokażę Wam bardzo optymistyczne kolczyki, które co prawda nie są najnowsze, ale jak patrzę na te małe buźki, to się trochę uśmiecham :) Ciężko było je wykonać, bo są dość małe - miały jakieś 3-3,5 cm wysokości.


Ściskam Was i zmykam na herbatkę! Co pijecie w takie (albo i zimniejsze) dni?
U mnie obowiązkowa jest czarna herbata/earl grey z miodem i cytryną :)