sobota, 21 maja 2011

Coś dla mnie (?)

Ostatnio pomyślałam, że dobrze byłoby zrobić korale/naszyjnik - dla siebie. Wbrew pozorom prawie wcale nie noszę biżuterii, czasem przypnę broszkę. Trochę wstyd :) Zobaczymy, jak długo zostanie ze mną mój ostatni wytwór. Fiolety i szarości w postaci kulek mniejszych i większych, taaadaaam:


Cóż, życzę Wam udanej reszty weekendu! Oby była twórcza:)

środa, 18 maja 2011

Konik Dala

Cóż, póki nie odwiedzę Szwecji i nie kupię prawdziwego, drewnianego, musi mi wystarczyć konik filcowy :)

Dawniej koń - nie tylko zresztą w Skandynawii - był zwierzęciem, któremu przypisywano duże znaczenie gospodarcze i symboliczne. W skandynawskiej mitologii najbardziej znany jest Sleipnir, ośmionogi rumak Odyna. Ale! Nie zapędzajmy się w te rejony, bo mitologie to temat bardzo szeroki :)

W każdym razie - oryginalne koniki z Nusnäs, miejscowości położonej w regionie Dalarna w Szwecji, są wykonywane z drewna sosnowego. Na początku strugano je z odpadków pozostałych po wycince drzew. W okolicy, w której dziś są wytwarzane, sprzedawano je już w XIX w. Najsłynniejsza dziś firma rodziny Olssonów produkuje podobno 250 tysięcy koników rocznie! Mój póki co jest w jednym egzemplarzu :) A do tego to broszka!

 

Udanej środy, Dziewczyny!

sobota, 14 maja 2011

Papierowy lampion

Cóż, jako dziecko nie załapałam się na telewizyjny program Adama Słodowego, ale myślę, że byłby to mój ulubiony! Z kolei z czasów podstawówki przypominam sobie, że przedmiot "technika" nie należał do specjalnie rozwijających, bo robiliśmy sałatki czy coś takiego... A szkoda!

Dlatego przy okazji kolejnych Rękoczynów w Art-Piaskownicy, postanowiłam wcielić w życie pomysł na lampion à la Adam Słodowy. Zmodyfikowałam go tak, aby w środek można było wstawić świeczkę. Mój idealny nie jest, ale na tyle prosty i z takich materiałów, że można go wykonać bez specjalnych przygotowań.

Potrzebne są:
- tekturka,
- 2 papierowe serwetki albo bibuła,
- klej, nożyczki
- taśma papierowa,
- spinacz.

Z kartonu wycięłam siedem sztuk literki 'L' o następujących wymiarach:


Sklejone utworzą szkielet lampionu. Ponieważ użyłam zwykłego kartonu, nie chciałam, żeby jego brzegi zbytnio się odznaczały i najdłuższe krawędzie okleiłam zwykłą, papierową taśmą. Boki lampionu postanowiłam wykonać z papierowych serwetek - użyłam tylko wierzchniej, zadrukowanej warstwy.  Wycięłam z nich sześć kawałków o wymiarach 11 x 12 cm. Mój zestaw wyglądał więc tak:


Czas na kartonowy szkielet :) Wszystkie literki 'L' trzeba skleić taśmą w ten sposób, żeby dało się je złożyć:


Powstaje wówczas taki oto twór:


Teraz, między każde 'L' trzeba wkleić serwetkę. Można wcześniej zgiąć ją na pół, lampion będzie się składał.


Na zdjęciu nr 8 widzicie, że projekt uległ pewnej modyfikacji :) Dla delikatnego usztywnienia musiałam wkleić od wewnętrznej strony paski papieru. Kiedy sześć kawałków serwetki będzie wklejonych, trzeba spiąć pierwszą i ostatnią 'elkę' i gotowe. Z góry wygląda to tak:


Do środka wstawiłam szklaneczkę, w końcu to papier :) A tak prezentuje się lampion za dnia i wieczorem:




Ach, domowe ZPT! Ciekawe, co dzisiaj dzieciaki majstrują na zajęciach technicznych..?


piątek, 13 maja 2011

Do kompletu


W zeszłym miesiącu zrobiłam na zamówienie takie oto kolczyki:



A potem nowa właścicielka poprosiła także o naszyjnik do kompletu:

 

To tyle, w tym temacie nie wymyślę nic mądrego :)

Dziękuję za komentarze pod postem o wypranej broszce. Przez chwilę pomyślałam, że chyba mi się śniły, bo jakimś cudem zniknęły (!). Mam nadzieję, że wrócą :/ W każdym razie ja nic nie nabroiłam, nie wcisnęłam,  nie cenzurowałam :) Chyba jakaś awaria..

Pozdrawiam Was i życzę udanego weekendu!

środa, 11 maja 2011

Mejkołwer

Ahaha, nie mogę powstrzymać się, żeby nie pokazać Wam jaką przemianę zafundowałam dziś swojej filcowej broszce :))) Zapomniała odpiąć od bluzki przed praniem, więc przy wieszaniu mogłam już tylko sobie pogratulować :) Jak na prawdziwy mejkołwer przystało, będą dwa ujęcia:



Cóż, przy tej wielkości zdjęciach nie widać wielkich zmian :) Broszka zrobiła się bardzo mięciutka, zmechaciła się maksymalnie, a więc i kolory trochę mniej żywe. Ale przetrwała pranie 1000 obrotów :) I nadal wygląda jak broszka, mogę ją nosić, nikt się nie domyśli :)

Miłego wieczoru!