Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wymianka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wymianka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 marca 2013

Buszujący w rzeżusze

Całkiem niedawno, dość niespodziewanie, z Kasią umówiłyśmy się na wymianę - obie miałyśmy lub mamy coś, czego chciała druga :) Do Kasi poleciały wielkanocne jaja i zajączki z filcu, a na moją prośbę tworzy się ślubny upominek dla bliskich.

Dzięki Kasi mogę pokazać Wam jedną z ozdób w zupełnie innej odsłonie. Nie mam wyobraźni jeśli chodzi o pięknie aranżowane zdjęcia, które oglądam na wielu blogach, więc tym bardziej się cieszę, że poniżej dostrzeżecie buszującego w rzeżusze zajączka:

źródło: Pracownia Kasi

A na więcej zdjęć pięknej ceramiki zapraszam do Kasi i jej Pracowni!
Kasiu, dziękuję!

środa, 11 stycznia 2012

Wymiana bardzo udana

Będę się chwalić grudniową wymianą z Anią, znaną też jako Dziergam Sobie i prowadzącą tak samo zatytułowany blog. Wymieniłam naszyjnik z kulek na cudny, mięciutki szalokomin w genialnym kolorze. Zdjęcia komina pożyczyłam od Ani, bo pięknie zaprezentowała go na manekinie. Dostałam też idealnie pasujący kwiatek z filcowym środkiem :)



Więcej zdjęć tutaj. Niestety, jego ciepło i miękkość można poczuć tylko w realu :)

Foty naszyjnika pokażę w mojej wersji, ale zajrzyjcie na bloga Ani, bo tam też korale na manekinie. Wyglądają o wiele lepiej :)



I kolczyki do kompletu albo i nie:



Aniu, serdecznie Ci dziękuję za wspaniały prezent! Już oczywiście noszę, żadna tam zima nie jest mi do tego potrzebna :)

piątek, 14 października 2011

Historia pewnej wymiany

Nie do końca wyknutej i zamierzonej. Bo Ewa została przeze mnie wylosowana w candy, kiedy jedna z osób nie zgłosiła się po nagrodę, a ja złapałam u Ewy licznik w jej Zakątku Dzieciątek.

Oto co powędrowało w zeszłym tygodniu do Ewy. Po pierwsze - cukieraskowy komplet:


Spinki dla córeczek Ewy. Eksperymentalne, bo wsuwki robiłam po raz pierwszy. Okazało się, że ich wykonanie nie do końca jest takie proste - przynajmniej nie dla posiadaczy tylko jednej pary rąk (aż zeskrobałam trochę farby ze spinek!).  Poza tym trzeba było użyć pyków, a nie wsuwek. Kobieto (słowa te kieruję do siebie), kardynalny błąd! Solennie obiecuję poprawić się kolejnym razem. Mogę tylko tłumaczyć się brakiem kontaktu z dziećmi, bo sama dziewczynką byłam bardzo dawno temu...

 
Skoro było coś dla dziewczyn, to dla męża Ewy też by się coś przydało... Zrobiłam breloczek, bo co z mojej wytwórczości mogłoby przypaść do gustu mężczyźnie?


Dorzuciłam jeszcze jedną parę kolczyków, toruńskie pierniczki, i przesyłka poszła w świat.


A wczoraj Pan Paczkonosz przyniósł mi pudełko od Ewy. A tam same cudeńka. Oczywiście słodki bukiet, który postaram się jak najdłużej podziwiać z bezpiecznej odległości:

 

Piękna karteczka z cudnym zdjęciem:

 

Duuużo kolorowych wstążeczek i woreczek pełen wspaniałości:


Cóż, była też czekolada, pyszna gruszka z miętą. Pyszna, co oznacza, że już jej nie ma. Ewa przysłała też herbatki - pachniały pięknie. No właśnie, smakowały też wyśmienicie :) Kilka się jeszcze ostało, ale zapomniałam cyknąć fotki :)

Ewuniu, bardzo Ci dziękuję za wspaniałe prezenty, będę je rozsądnie dawkować - wykorzystywać i zjadać :) Chociaż bukieciku naprawdę byłoby mi szkoda... Jest tak pięknie, misternie wykonany. Ale z drugiej strony tak niemiłosiernie kusi kokosem... Muszę po prostu uzupełniać domowe zapasy słodyczy tak, żeby nigdy nie stał się ostatnią deską ratunku :)

Dziewczyny, życzę Wam baaardzo udanego weekendu. Bo mój zaczął się wyśmienicie :) Buziaki!

poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Wymianki ciąg dalszy

Otrzymałam dzisiaj przesyłkę z wymianki u Ani. Co wysłałam do NIkiTKI, pokazywałam tutaj. Natomiast prezent dla mnie przygotowywała Edith. Oto co dostałam:


Dziękuję za przygotowanie tego prezentu! Wierzcie lub nie, ale lubując się w filcu, nie mam w domu ani jednej filcowej podkładki. Teraz mam trzy :)

wtorek, 23 sierpnia 2011

Leń

Taka mnie niemoc dopadła... że mogę pokazać tylko, co wysłałam do NIkiTKI w ramach słonecznej wymianki. Prezentami, które przygotował ktoś dla mnie nie mogę jeszcze się pochwalić, bo póki co nie dotarły.

 

W zbliżeniach - premierowa broszka, na razie pierwszy i jedyny egzemplarz:


Kolejna premiera, tym razem debiutujące kolczyki (pokazywałam już kiedyś broszkę i pierścionek do kompletu):


Skoro tak "roślinnie", nie mogło zabraknąć zieleni:


A ponieważ zbliża się jesień, to i coś w bardziej stosowanych kolorach:


Z relacji nowej właścicielki wiem, że - ufff - wszystko się spodobało. Żeby mieć jako takie pojęcie, dla kogo w ogóle przygotowuję prezent, przeczytałam cały blog NIkiTKI. To, co potrafi zrobić za pomocą szydełka jest niewiarygodne. Komplet makowy wysłałam również z tego względu, że widziałam na jej blogu piękne, szydełkowe maki. A ostatnio nadała drugie życie "ludowemu" gorsetowi - wyszło wspaniale..!

Cóż, czas wrócić do Ważnych Rzeczy. Wczoraj wylosowałam (cha cha cha!) "dzień bez obowiązków". Dziś już mi się nie poszczęściło. Poza tym oświeciło mnie, że pilnie muszę napisać pracę zaliczeniową, o której  wciąż zapominałam od czerwca. Do tego rośnie też sterta książek do przeczytania -  bynajmniej nie tych do czytania dla przyjemności. Tymczasem...

Na tapczanie siedzi leń,
Nic nie robi cały dzień.

"O, wypraszam to sobie!
Jak to? Ja nic nie robię?
A kto siedzi na tapczanie?
A kto zjadł pierwsze śniadanie?
A kto dzisiaj pluł i łapał?
A kto się w głowę podrapał?
A kto dziś zgubił kalosze?
O - o! Proszę!"

Na tapczanie siedzi leń,
Nic nie robi cały dzień.

"Przepraszam! A tranu nie piłem?
A uszu dzisiaj nie myłem?
A nie urwałem guzika?
A nie pokazałem języka?
A nie chodziłem się strzyc?
To wszystko nazywa się nic?"
 
Na tapczanie siedzi leń,
Nic nie robi cały dzień.

Nie poszedł do szkoły, bo mu się nie chciało,
Nie odrobił lekcji, bo czasu miał za mało,
Nie zasznurował trzewików, bo nie miał ochoty,
Nie powiedział "dzień dobry", bo z tym za dużo roboty,
Nie napoił Azorka, bo za daleko jest woda, 
Nie nakarmił kanarka, bo czasu mu było szkoda.
Miał zjeść kolację - tylko ustami mlasnął,
Miał położyć się - nie zdążył - zasnął.
Śniło mu się, że nad czymś ogromnie się trudził.
Tak zmęczył się tym snem, że się obudził.

(Jan Brzechwa, "Leń")

sobota, 30 lipca 2011

Z ostatniej chwili

A co tam, zaproszona przez Anię, zapisałam się po raz pierwszy w życiu na wymiankę. Temat wakacyjno-słoneczno-letni. Boję się tylko, że mogę nie trafić w gust wylosowanej osoby... Ale nie ma co przejmować się na zapas :)

Jeśli ktoś ma ochotę, to zachęcam, ostatnia chwila na zapisy: