Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kulki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kulki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 października 2014

Zabawa (dosłownie!) dla wszystkich

W tym wyzwaniu każdy znajdzie coś dla siebie! Pod koniec września, równocześnie na blogu Art Piaskownicy i Kreatywnego Kufra, ruszyło wyzwanie z kolorami. Paleta jest wyjątkowo przyjazna, możecie bowiem stworzyć dowolną pracę, używając bieli, czerni, szarości i jednego innego, dowolnego koloru. Prawda, że duże możliwości?

Na tę okazję obie ekipy stworzyły własne prace, a ja - nie mogąc się powstrzymać - machnęłam nawet kilka :) Ostatecznie ujawniłam dwie - dzisiaj pierwsza z nich, biżuteryjna.


Zapraszam do udziału i zapoznania się ze szczegółami zabawy:

http://art-piaskownica.blogspot.com/2014/09/kolory-jedno-wyzwanie-dwa-blogi.html

Udanego poniedziałku!

środa, 10 września 2014

Drugi naszyjnik w tym tygodniu

Oj, bardzo dawno temu nie wyciągałam czesanki! Dawno nie kulałam kulek i nie bawiłam się igłą. Ale nadarzyła się okazja, której nie sposób było odmówić! Zapomniałam, jak fajny może być efekt takiej pracy. Kulki równe, gładkie, aż chce się pomacać :) Do tego szarość z dużą ilością kolorów - chyba moje ulubione połączenie. Pani Heleno, dziękuję za przypomnienie, jaka to przyjemność!

A Wy, jakie zestawienia kolorów lubicie najbardziej?

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Gąsienica

W stu procentach naturalna zabawka - bawełniany sznurek i wełna czesankowa. Do zabawy nie trzeba pewnie wiele więcej. A ja w końcu zrobiłam użytek z tych pojedynczych kulek, które do niczego nie pasowały.



Dziękuję za wszystkie motywacyjne kopniaki, które do mnie spłynęły. Nadrabiam zaległości i biorę się za nowe projekty :)
 
Udanego poniedziałku!

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Dawka pomarańczu na dzień dobry

Kolczyki, które dziś pokazuję zrobiłam jeszcze w zeszłym roku, przed świętami. Pani Olga, która je zamówiła, sama wymyśliła, że kulki mają być połączone z kokardką. Najpierw kombinowałam z cienką tasiemką, jednak wydawało mi się, że mimo wszystko daje to przytłaczający efekt - kokardki były zbyt "masywne". Ostatecznie zdecydowałam się na sprawdzony w wielu bojach woskowany sznurek. Wyszło elegancko, ale jednocześnie skromnie.

Prywatnie też przekonuję się do pomarańczowego. Może nie w ubiorze, ale w różnorakich pracach lubię go używać. Mam nadzieję, że i Wam dzisiejsze kolczyki przywiodą na myśl słońce i cytrusy :)




środa, 6 czerwca 2012

Pewnej bezsennej nocy...

Może to przez tranzyt Wenus, ale nie mogłam wczoraj zasnąć :)

W ciągu dnia zrobiłam broszkę, raczej nic odkrywczego, ale u mnie po raz pierwszy:



Taka sałata w sumie :)

A kiedy położyłam się spać myślałam, myślałam... Nie wiem jak Wam, ale mi wiele pomysłów przychodzi do głowy tuż przed zaśnięciem. Powinnam trzymać jakiś notes koło łóżka, żeby je zapisywać, bo rano często zapominam :)

A myślałam o kolczykach. Ponieważ nie mogłam zasnąć (raczej mi się to nie zdarza!), wstałam i po prostu je zrobiłam. Miały być kompletem do broszki.



Razem wyglądają tak:


Pozdrawiam Was serdecznie!

sobota, 21 kwietnia 2012

Po przerwie

Długo mnie nie było...

Krótko po świętach zabraliśmy się z Lubym do "odświeżenia" dużego pokoju i jakoś tak zeszło. Kiedy już, już prawie uporaliśmy się z ustawianiem miliona książek na półkach, zupełnie niezależnie od owego remontu pękła nam uszczelka w łazience i zalaliśmy sąsiadów... Na szczęście bardzo wyrozumiałych i nie gniewali się na nas :)

Do tego wymyśliłam sobie, że pomaluję (hmmm... nie tak do końca sama...) na biało meble - jeden z regałów, stół i co najmniej jedno krzesło. Tym bardziej sprawa porządków nieco się skomplikowała.

A jeszcze przed świętami dostałam zamówienie na dwa komplety biżuterii. Filcowałam w spartańskich warunkach, w środku tego remontowego syfu, ale się udało. Do znanych już kolczyków miałam dorobić taki oto naszyjnik:



Do tego - również w zieleniach, z dodatkiem szarego - kulkowy komplet:










I dopiero dzisiaj udało mi się usiąść do komputera, nadrobić zaległości, odpowiedzieć na komentarze... Zaskoczył mnie przy tym nowy wygląd bloggera, co odkryłam dopiero przy okazji zapisywania się na candy i zamieszczania tego posta :)

A w Galerii Papieru rozdawajka z okazji dodruku papierów Usłane Różami i większej edycji Cudownych Lat. Wydają mi się bardzo uniwersalne, nic dziwnego, że takie poszukiwane :)

piątek, 30 marca 2012

Jeszcze ciepłe

Trudno mi ostatnio wykrzesać trochę entuzjazmu dla robótek i dopiero zaglądając tutaj widzę, że minęły prawie 2 tygodnie od mojego ostatniego posta. To źle, bardzo źleee. Ale cóż zrobić, kiedy nie ma się nic ciekawego do pokazania :)
Dziś natomiast powędrowała na pocztę przesyłka z zawartością taką:

Naszyjnik w znanej już kolorystyce
Pierwsze jajka w tym sezonie

Moja Rodzicielka poprosiła o wielkanocną girlandę złożoną z filcowych kurczaków i pisanek, także właśnie to będzie na tapecie w przyszłym tygodniu.

Pozdrawiam Was i życzę udanego łikendu!

wtorek, 13 marca 2012

Na fali

Razem z koralami dla Kasi z poprzedniego posta powstał też naszyjnik szaro-kolorowy z dużej ilości kulek. Sęk w tym, że najlepiej od razu zrobić trochę więcej kulek - jest to czynność dość monotonna, więc jak już zacznę, lepiej wykorzystać zapał. Wtedy rozkręcam się i robię coś na zapas. A z zapasu może powstać coś większego:



Naszyjnik zapinany na guzik i pętelkę, posiada "innowacyjny" system regulacji - dwa szklane koraliki blokują ewentualne wypadnięcie guzika ze sznurka, a zapas pozwala na dopasowanie obwodu (od ok. 60 do 75 cm) poprzez zawiązanie supełka :)

Pozdrawiam Was gorąco w ten chmurny dzień!

sobota, 10 marca 2012

Korale dla Katki i kartki

Katka jest już właściwie stałą klientką :) Na jej zamówienie powstały filcowe korale złożone ze sporych kulek w szarościach i melanżu czerwieni z (prawie) czarnym. Kolejna okazja, by powtórzyć, że szary pasuje do wszystkiego! :)


Przy okazji warto zajrzeć do Kasi, bo do końca marca trwa u niej wspaniałe candy, w którym do wylosowania piękne, kartkowe dodatki!

Do świąt zostało jeszcze trochę czasu, ale w ostatnim tygodniu zrobiłam pierwsze kartki wielkanocne. Pomyślałam, że choć sama kartek wysyłać chyba nie będę, to zrobię kilka dla Mamy, która na pewno to zrobi. Niestety... Mama zobaczyła kartki i stwierdziła, że za bardzo jej się podobają i woli zostawić je sobie jako ozdobę, niż puszczać je w świat... Ehhh, mówiłam już kiedyś, że aprobata ze strony mojej Rodzicielki bywa bezwarunkowa... I bardzo bezkrytyczna jak widzę :)

Pierwsza kartka nadaje się na wyzwanie w Digi Scrap (choć nie wiem, czy nie trzeba obowiązkowo użyć jakiegoś stempelka) - wykonać trzeba kartkę bez użycia scrapowych papierów. Czy nadają się w ogóle do pokazania, tego nie wiem :)

Prawie całość to recykling, oprócz wycinanki i esów-floresów na środku - to część wygranego kiedyś candy u Wiśni.
Jajeczka - część wygranej u Andape.

Napisy odręczne, bo jakoś ostatnio nie mam cierpliwości drukować milion razy, żeby trafić w odpowiednie miejsce, a z tym zawsze tyle ceregieli.

Pozdrawiam!

czwartek, 2 lutego 2012

Nie idźcie tą drogą

Mam okropną cechę - zbieram bardzo dużo śmieci, które "mogą się kiedyś przydać". Zobaczę jakiś fajny rysunek, wzorek, czcionkę w gazecie, ulotce czy katalogu i wciągam ją do mojego zbioru "na potem". W taki plakat z 2004 roku zapakowałam kiedyś prezent, co pokazywałam tutaj. Ostatnio wygrzebałam dla Lejdi naprasowankę z 2001 roku z flagą brytyjską, którą dołączyłam do kartki z poprzedniego posta (do zobaczenia tu). Na szczęście jeszcze pamiętam gdzie co mam, więc nie sprawia mi trudności odnalezienie tego, gdy o tym pomyślę. Obawiam się jednak, że niedługo mogę mieć problem z kontrolowaniem mojego "archiwum". Ostatnio uczyniłam więc kolejny krok na drodze porządkowania rękodzielniczych zasobów - wycinam motywy, które mogą się przydać, segreguję tematycznie i przyklejam na tekturę. W momencie, kiedy będę potrzebowała jakiegoś motywu - dajmy na to balonika do urodzinowej kartki dziecięcej - sięgnę po konkretną tekturkę, wytnę, podrasuję i przykleję, gdzie trzeba. Póki co mam takie tekturki ze zwierzakami, roślinami czy postaciami dzieci, ale podejrzewam, że kolekcja będzie się rozrastała. Jedyne czego się boję to to, że nie dam rady tego wykorzystać... Najwyżej oddam na makulaturę :)


***
Do kury D. dotarła moja skromna paczuszka z fantami dla Kuby.


Akcja rozrosła się niebotycznie, zgłosiło się już chyba ponad 100 osób (!), lokal w Rabce został zmieniony na większy, a termin przeniesiony na 19 lutego. Serce rośnie, że odzew okazał się tak duży. 10 lutego kończy się zbieranie rękodzieła. Może ktoś jeszcze zdąży? A może któraś z Was ma blisko do Rabki i wybierze się na aukcje?

środa, 11 stycznia 2012

Wymiana bardzo udana

Będę się chwalić grudniową wymianą z Anią, znaną też jako Dziergam Sobie i prowadzącą tak samo zatytułowany blog. Wymieniłam naszyjnik z kulek na cudny, mięciutki szalokomin w genialnym kolorze. Zdjęcia komina pożyczyłam od Ani, bo pięknie zaprezentowała go na manekinie. Dostałam też idealnie pasujący kwiatek z filcowym środkiem :)



Więcej zdjęć tutaj. Niestety, jego ciepło i miękkość można poczuć tylko w realu :)

Foty naszyjnika pokażę w mojej wersji, ale zajrzyjcie na bloga Ani, bo tam też korale na manekinie. Wyglądają o wiele lepiej :)



I kolczyki do kompletu albo i nie:



Aniu, serdecznie Ci dziękuję za wspaniały prezent! Już oczywiście noszę, żadna tam zima nie jest mi do tego potrzebna :)

poniedziałek, 9 stycznia 2012

Miły jest zwyczaj...

... wysyłania kartek na święta :) W czasach podstawówki sporo listów i kartek wysyłałam i dostawałam, ale wraz z wkroczeniem internetu zwyczaj ten zaczął niestety zamierać. Dziś obserwuję jedynie Babcię i Mamę, które w konkretnych okresach roku zasiadają do wypisywania kartek. Moi znajomi z realnego świata chyba już też pocztówek świątecznych nie wysyłają. W przyszłym roku postaram się poprawić, tylko przygotowania muszę zacząć odpowiednio wcześnie :)

Tym milej dostać kartkę, w sezonie (bądź co bądź) jeszcze świątecznym. Odebrałam ją dopiero w ten weekend (przyszła wcześniej), ale za to ile frajdy sprawiła mi Lejdi swoim małym dziełkiem! Kartka jest świetna, zresztą same zobaczcie:


Cudowne kolory i wzorki. Wielkie dzięki!

Pozostając w temacie pokażę część dodatków, które powędrowały z moimi kartkami. Niektóre już pokazywałam albo ich forma powtórzyła się z tym, co robiłam wcześniej. A tych trzech nie mam do czego przyczepić, więc wklejam tu :)

Jedna jedyna broszka w takim kolorze:


Kulkowe kolczyki:


 I też kulkowe, szklane, w rasta kolorach :)


Było więcej broszek, kolczyków... ale troszkę straciłam rachubę :)

Dzięki za odwiedziny i życzę Wam łagodnego wejścia w tydzień po dłuższym weekendzie!

środa, 28 grudnia 2011

I po świętach...

Odpoczywam trochę od filcu, ale nadal mam kilka zaległych tworów, które mogę Wam pokazać. Dzisiaj coś, co z początku sprawiło mi trochę kłopotu - coś nie w moim stylu, czego sama bym nie zrobiła, ale zamówienie było konkretne, materiały miałam, więc mogłam się podjąć. Nowej właścicielce się spodobało, a to dla mnie najważniejsze. Oba komplety identyczne, złożone z korali, bransoletki i kolczyków, więc żeby Was nie zanudzać, tylko część zdjęć:







Same widzicie, że kulki mocno prześladowały mnie przed świętami. Szkoda tylko, że zabrakło śniegu, żeby utoczyć jakiegoś bałwana :)

wtorek, 20 grudnia 2011

Wolniej

Mogę (prawie) odsapnąć :) Z moim Osobistym Mistrzem Kuchni lepiliśmy dziś pierogi, wszystkie przesyłki nadane, więc pozostaje trzymać kciuki. Póki co poczta mnie nie zawiodła i szczerze mówiąc jestem pod wrażeniem! Ale kilka przesyłek jeszcze w drodze, więc może nie będę chwalić przed końcem tego tygodnia :)

Dzięki okresowi przedświątecznemu nazbierało się trochę zaległości, które teraz stopniowo będę pokazywała. O ile na początku królowały kolczyki z kwiatkami, o tyle ostatnio robiłam duuuużo kulek. Między innymi bardzo duuuużych, na przykład prawie czterocentymetrowych:


Zapomniałam zrobić zdjęcie z dwuzłotówką, żeby dać Wam wyobrażenie wielkości tych kulek :) Bez skali wcale nie widać rozmiarów :) Do tego pierścionek ze "skromniejszą" kulką:


Jak widzicie te kolory cały czas na topie. Wiosna, lato, jesień, zima - fiolet i fuksja królują. I wiem, że wiele z Was także je lubi. Ja w takim wydaniu właściwie też, chociaż może fiolety i szarości najbardziej. No i baaardzo kolorowe kontrasty :)

wtorek, 13 grudnia 2011

Na okrągło

Grudniownik niestety stoi w miejscu, a ja zupełnie nie mam czasu go dokończyć. Przydałoby się kilka kartek świątecznych, w kolejce czeka tyle do zrobienia! Na szczęście mam już wszystkie prezenty dla rodziny i o to nie muszę się martwić :) Mogę odhaczyć na mojej grudniowej liście.

Czasu mam mało, bo wiele osób przypomina sobie dokładnie teraz, że do świąt MUSZĄ mieć wymarzoną biżuterię - dla siebie czy na prezent. Ja mogę siedzieć do późna i majstrować, ale czy poczta da radę? Zawsze trzeba założyć jakiś margines...

Na szczęście są i tacy, co szybko decydują o co im chodzi, precyzują pomysł, zamawiają i równie szybko dostają. Zeszłotygodniowy ból paluchów od kulania spowodowany był w dużej mierze tym:


Kolorystykę zaproponowała Zamawiająca. Ja uwielbiam szary, ale bardzo lubię też nasycone kolory, więc muszę powiedzieć, że wybór pani Oli bardzo mi się spodobał :) Szare, pojedyncze kolczyki zrobiłam z dwóch nadprogramowych kulek, które nie zmieściły się w bransoletce, ale myślę, że będą pasowały nie tylko do tego kompletu.

A jak Wasze przygotowania do świąt? Kiedy zabieracie się za pakowanie prezentów?

piątek, 9 grudnia 2011

Paluchy mnie bolą!

Ale najpierw Wam podziękuję! Bo dzięki Waszym komentarzom może dokończę mój grudniownik ;) Może dotrwam jakoś do 31 grudnia... Na szczęście potem całe strony już tylko zapisuję, więc nie muszę kombinować nad wyglądem strony. Także jest to raczej rodzaj zimowego notesu. Chociaż to chyba za dużo powiedziane, bo gdzie ta zima?! Dokładnie rok temu śniegu było pełno - to akurat pamiętam, bo pociąg mojego P. wracający z południa Polski utknął gdzieś w szczerym polu, a ja jeździłam po zasypanych drogach, żeby uratować z tej zamieci jego oraz dwie panie w wieku średnim, kuracjuszki wracające z jakiegoś sanatorium. Oj, działo się wtedy, działo...

A paluchy bolą - od robienia filcowych kulek. Wiadomo, czasem igła tymi swoimi małymi zadziorkami trafi w palec... Ojjjj, boli to! Potem trzeba namydlać, trzeć i kulać... Przekłuwać, nawlekać... I te metalowe kółeczka jeszcze szczypczykami otwierać i zaginać na nowo. Od którejś z tych czynności zrobił mi się nawet odcisk na palcu, ale nie potrafię na razie jej zidentyfikować :)

Nadrabiam więc zaległości i pokazuję musztardę po obiedzie i kolczyki na deser:




 A w kolejce jeszcze duuuużo kulek!

Udanego weekendu!

P.S. Odpowiadam, że nie mam nic przeciwko temu, byście "pożyczyły" pomysł na gwiazdki takie jak w poprzednim poście :) Nawet więcej, jeśli zrobicie, to podsyłajcie linki, chętnie zajrzę co Wam wyszło!