Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 12 projektów dla domu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 12 projektów dla domu. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 stycznia 2016

12 projektów dla domu - 2. edycja

Dwa lata temu zaproponowałam Wam wspólną zabawę "12 projektów dla domu". Pamiętacie? A może nie zaglądałyście wtedy jeszcze do mnie? Jeśli chcecie przypomnieć sobie zgłoszone prace, zapraszam tutaj.

Na czym polega projekt? Chodzi przede wszystkim o zmobilizowanie się do porządkowania, upiększania i ulepszania przestrzeni wokół nas. Mogą to być drobne projekty jak organizery czy dekoracje, ale też zdecydowanie większe - na przykład odnawianie mebli. Pełna dowolność :)

Co do nazwy... Miałam plan, aby przez rok, co miesiąc, zamieszczać projekt z tutorialem krok po kroku. Udało się pokazać 11 realizacji, mniejszych i większych. Aby dołączyć do wyzwania wystarczyło oczywiście, abyście dodały jedną pracę. I tak to zostawmy. W tym roku nie narzucę sobie żadnego planu, ale postaram się, aby projektów było co najmniej kilka. Nazwa zostaje :)

Zasady w skrócie:
- wykonujecie projekt dla swojego domu, prezentujecie go na swoim blogu (tutorial oczywiście nie jest wymagany),
- na swoim blogu umieszczacie baner i informację, że Wasz projekt bierze udział w akcji. Projektów w ciągu roku możecie dodać ile chcecie,
- dodajecie swoją pracę za pomocą widgetu poniżej (jeśli jeszcze nie korzystałaś z Simply Linked, tutaj obrazkowa instrukcja),
- czas macie do końca 2016 roku, ale nie odkładajcie udziału na ostatnią chwilę!

Jeśli nie prowadzicie bloga, możecie dodać np. link do posta na fejsbuku albo otagować swoje zdjęcie na Instagramie jako #12ProjektówDlaDomu.

Baner do pobrania:
Mam nadzieję, że wspólnie zmotywujemy się do działania, a przy okazji objawią się tu Wasze talenty :)
Powstanie tablica na Pintereście, do której na bieżąco będę dodawała Wasze prace. Przy okazji zajrzyjcie na tablicę, stworzoną z zeszłorocznych zgłoszeń:

https://www.pinterest.com/asiamajstruje/12-projekt%C3%B3w-dla-domu-podsumowanie/


To co, kto odważy się pierwszy?

poniedziałek, 2 lutego 2015

12 projektów dla domu - podsumowanie

Uff, rok 2014 mogę uznać za zamknięty! Nie dawało mi spokoju, że muszę podsumować jeszcze cykl "12 projektów dla domu" - przecież to już powinno być zrobione! Ale musiałam wszędzie zajrzeć, pooglądać, popodziwiać.. Podzieliłyście się mnóstwem kreatywnych pomysłów, były to przede wszystkim projekty porządkujące przestrzeń i upiększające wnętrza. Wśród 74 zgłoszonych prac każdy znajdzie coś dla siebie. Nie wiem jak dla Was, ale udział w cyklu okazał się przede wszystkim motywacją, by dokończyć odwlekane projekty. I największa satysfakcja to pewnie ta wewnętrzna!

Muszę się też przyznać do porażki... Niestety poległam i udało mi się zamieścić tylko 11 projektów z tutorialami. Ciężko było w jesienno-zimowe miesiące, kiedy trudno o akceptowalne zdjęcia. Na szczęście wśród biorących udział było kilka dziewczyn, które nie tylko dotrwały do końca (a przecież wystarczyło dodać jeden projekt, aby wziąć udział w zabawie), ale wykazały się niesamowitą dyscypliną!

Stworzyłam specjalną tablicę na Pintereście, gdzie w wygodny sposób możecie obejrzeć wszystkie projekty (wystarczy kliknąć na obrazek):

https://www.pinterest.com/asiamajstruje/12-projekt%C3%B3w-dla-domu-podsumowanie/

Jedną z tych wytrwałych osób była Barbarella, która w każdym miesiącu dodawała swój post z pomysłem dla własnego domu. Projekty były bardzo różnorodne i niejednokrotnie dotyczyły przedmiotów o większym gabarycie. I choć każda z Was zasługuje na wyróżnienie, pozwólcie, że to właśnie do Barbarelli powędruje nagroda.

Dla wszystkich, którzy chcą zaznaczyć swój udział w projekcie, przygotowałam baner. Możecie go pobrać i umieścić na swoim blogu. A jeśli zechcecie u siebie napisać o wyzwaniach jakie stoją przed Wami i Waszymi domami w 2015 roku, zamieśćcie link w komentarzu - z chęcią zajrzę! I sama też przygotuję taki post, a co!


Kochane, dziękuję raz jeszcze za liczny udział, dawkę niesamowitych inspiracji i cierpliwość do projektu. 12 miesięcy to trochę długo i być może część z Was w ogóle o nim zapomniała :) Tym bardziej zapraszam do zapoznania się ze zgłoszonymi pomysłami i odwiedzinami na blogach uczestniczek. Może i Wy znajdziecie tam inspirację do działania?

czwartek, 27 listopada 2014

Papierowe torby

Hmmm... Nie wiem, czy dzisiejszy projekt uznać za zaległy październikowy, czy udawać, że nic nie pominęłam? Skoro już się przyznałam, może uda mi się zmobilizować i do końca roku dociągnąć do 12 projektów. A Wam jak idzie?

Dziś mam dla Was propozycję z serii "samo życie". Podobno niektórych warzyw czy owoców nie powinno trzymać się w lodówce. Inne z kolei wkładamy do dolnej szuflady chłodziarki, ale nie wiem jak u Was - u mnie pałętało się sporo foliówek i robił się tam bajzel. Poza tym podobno foliówki też niedobre... i tak w koło Macieju.

Na mój parapet trafiły takie oto torby. Są oddzielne i przewiewne miejsca na różne warzywa czy owoce. Do tego ich surowy wygląd bardzo przypadł mi do gustu, podobnie jak przeszycie kolorową nitką.



Potrzebny będzie papier pakowy, ale można wykorzystać też kilka warstw gazety czy tkaninę. Wszystko zależy od Waszych potrzeb, inwencji oraz tego, co akurat macie pod ręką.

Na torbę o wymiarach 20 x 20 cm i wysokości 10 cm (mierzonej już po wywinięciu brzegów) potrzebny był mi kawałek papieru o wymiarach 80 x 20 cm. Złożyłam go na pół i zszyłam wzdłuż dwóch boków:


Kiedy otworzycie taką "kopertę" i wyobrazicie sobie, że wkładacie do niej kwadratowe pudełko, otrzymacie coś takiego:


Musimy zszyć te boczne trójkąty:


Ostatecznie otrzymujemy więc podstawę o wymiarach 20 x 20 cm i taką oto torbę:


To jednak jeszcze nie koniec :) Mamy dwa wyjścia: albo zostawić taką torbę bez zagnieceń, wówczas dolne trójkąty chowamy pod spód i mocujemy...


...albo wywracamy ją na drugą stronę i decydujemy się na wygniecione ścianki. Ja wybrałam oczywiście ten drugi wariant :) Ostrożnie staramy się więc wywinąć cała torbę. Z początku może niezbyt dobrze to wygląda...


...ale za chwilę mamy już torbę z efektownymi zagnieceniami, która jednak trzyma fason :) Wywinięcie brzegów utrwala kształt i nadaje sztywności.


Możecie włożyć do niej owoce czy warzywa, przydasie, większe lub mniejsze rzeczy. Ja jedną z takich toreb wykorzystałam jako osłonę doniczki. W środku jest również podstawek, więc jeśli nie przesadzę z podlewaniem, to nic się mojej torbie nie stanie. Jest to szybki i tani sposób na ukrycie niezbyt ładnej doniczki, jeśli np. chcecie podarować komuś kupione kwiaty. Pomysł jest ekologiczny, a jednocześnie nie będzie Wam szkoda, kiedy torba się zniszczy. Zawsze można przecież uszyć kolejną :) Te z Was, które nie dysponują maszyną, mogą równie szybką wykonać przeszycie ręcznie. Można ją także skleić maskując łączenie paskiem kontrastującego papieru albo użyć taśmy washi.


Coś czuję, że ten pomysł przyda mi się także na okres świąteczny.

czwartek, 25 września 2014

A co na kanapę? Chyba najprostsza poducha na świecie!

Jakiś czas temu pokazywałam "nową" kanapę, ale poduchy cały czas się tworzą. Nadal szukam wzoru lub tkaniny, która spodoba mi się od pierwszego wejrzenia. Na próbę wzięłam natomiast coś zwyczajnego - tkaninę Ikea w czarno-białe pasy. Docelowo chciałabym jednak, aby poduchy były kolorowe :)

Tym razem nie bawię się w żadne wszywanie zamków i inne historie. Żadne cuda-wianki. Najprostsza poducha na świecie, z zakładką. Prosto się szyje, prosto zdejmuje.

Moja poducha miała mieć ok. 55 x 55 cm, wystarczy więc 60 cm tkaniny o szerokości 140-150 cm.


Żeby jeszcze mniej się napracować, wykorzystałam fabryczne brzegi materiału. Ułożyłam jak miało być, przypięłam szpilkami....




 ...przewinęłam na lewą stronę i zszyłam. Można zakładać na poduchę.


Prościzna! Chociaż przydałoby się jeszcze przeprasować ;)

To kolejny projekt w ramach cyklu:

http://asia-majstruje.blogspot.com/2014/01/srodowy-myk-wasciwie-nowy-projekt.html


Zapraszam do zgłaszania swoich pomysłów! O szczegółach dowiecie się, klikając na powyższy baner.

środa, 27 sierpnia 2014

Projekt, co wywołał mieszane uczucia

Przy okazji odświeżenia przedpokoju postanowiłam pomalować jedną ze ścian w trójkąty. Pierwsza myśl - nieduży, idealny domowy projekt. Chciałam nieregularne, szare, z lekką dozą koloru. Kompromis (wszak nie mieszkam sama...) sprawił jednak, że na ścianie i owszem, trójkąty się pojawiły, ale zdecydowanie inne. Chyba oswoiłam się z efektem... Chociaż zajęło mi to kupę czasu i przypomina kafelki - no cóż... Dzisiejszy post jest równocześnie zachętą i ostrzeżeniem.

Zaczęłam od wyznaczenia trójkątów za pomocą taśmy malarskiej, ołówka i poziomicy.


Przed malowaniem docisnęłam każdy kawałek taśmy do ściany - chciałam upewnić się, że krawędzie będą ostre i bez rozmyć, co i tak nie pomogło. Malowanie trójkątów rozpoczęłam z rozrysowanym planem.


Trójkąty malowałam 2-3 razy, oczywiście nie obyło się bez błędów, które trzeba było zamalować i tak w kółko...


Kiedy tylko skończyłam malować, zaczęłam zdejmować taśmę. Jeden trójkąt w porządku, drugi zaczął odłazić razem z taśmą, potem kolejny i kolejny... Ślęczałam nad tym tyle godzin, a tu taki beznadziejny efekt! Niestety, wcięło mi zdjęcie. Niektóre trójkąty udało mi się po prostu zdjąć jak folię... Korzystałam z próbek farb, które mają pojemność 50 ml i służą do testowania kolorów. Może niektóre były stare? Może farba za mocno wyschła? Załamana poszłam spać. Następnego dnia zawzięłam się i pędzelkiem zaczęłam domalowywać krawędzie. Znowu przydała się taśma malarska, za pomocą której łatwiej było utrzymać ostre brzegi. Łatwiej, ale nie całkowicie. Konieczne było więc odwrotne działanie, a więc domalowywanie białą farbą... I tak w kółko :) Zajęło mi to cały dzień. Ale efekt dopuszczalny, z każdym dniem wydaje się lepszy. Nic to, że wygląda jak kafelki. Teraz to już szkoda zamalowywać...


Przekonałam się, że projekty z użyciem taśmy malarskiej wcale nie są proste... Macie jakieś doświadczenia?

Więcej projektów - Waszych i moich, tutaj:

http://asia-majstruje.blogspot.com/search/label/12%20projekt%C3%B3w%20dla%20domu

środa, 30 lipca 2014

Projekt: kanapa

Na początku roku rozpoczęłam nowy cykl, który miał mobilizować mnie do wprowadzania w życie "domowych" projektów i wykonywania rzeczy z myślą o przestrzeni wokół mnie. W każdym miesiącu staram się pokazać jeden taki projekt i na razie  (chociaż czasem w bólach) mi się to udaje. Przypominam też, że w każdej chwili możecie do mnie dołączyć, zgłaszając do wyzwania Wasz własny projekt. Odnośnik do postu z wyzwaniem znajduje się na końcu dzisiejszego wpisu lub na pasku bocznym po prawej.

Dziś poważna sprawa - szycie pokrowca na kanapę. Z moją sofą wszystko jest ok. Wszystko, oprócz koloru. Nie mam pojęcia dlaczego przy jej zakupie zdecydowałam się na ten smutny brąz! Prawie od razu została przykryta zieloną narzutą. Dojrzałam jednak do bardziej estetycznego rozwiązania, czegoś pomiędzy kapą a nową tapicerką. Postanowiłam uszyć pokrowiec.

Użyłam tej samej tkaniny, którą wykorzystałam przy tapicerowaniu fotela. Na 2-metrową kanapę z dużymi bokami zużyłam niecałe 7 mb tkaniny (pokrowiec przykrywa również tył kanapy, przylegający do ściany). Przydała się też maszyna do szycia i wolna sobota :)

1. Przymierzam tkaninę i sprawdzam, gdzie ciąć. Na razie na lewej stronie tkaniny.



2. Zdejmuję boki (u mnie wsuwane) i układam tkaninę, żeby została spora zakładka. Ma ona zapobiegać przesuwaniu się pokrowca. Jednocześnie przycinam tkaninę na oparcie.


3. Czas na boki. Podobnie jak wcześniej przymierzam i ucinam tkaninę, układam na części mebla, mocuję szpilkami i rysuję sobie pisakiem gdzie szyć.


4. Po zszyciu przewracam na prawą stronę i naciągam. Na tym etapie zdecydowałam, że pokrowiec będzie 3-częściowy. Boki przymocowałam na stałe, zdejmowana będzie tylko część "główna". Po pierwsze, łatwiej to wykonać, po drugie pokrowiec nie będzie się deformował, po trzecie główna część musi być zdejmowana, bo kanapa się rozkłada. Boki natomiast mogą zostać :)



Mocowanie przy pomocy zszywacza tapicerskiego:


5. Boki gotowe, czas na resztę. Zasadniczo od strony podłogi z przodu i z tyłu wystarczy odpowiednie przycięcie tkaniny i zszycie. Ja wymyśliłam sobie, że aby uniknąć zbytniego ściągania materiału przy wałkonieniu się na kanapie, wykonam zaszewki. Sprawa byłaby prostsza, gdyby kanapa miała same kąty proste. Tutaj jednak konieczne było wykonanie dwóch zaszewek z przodu i jednej przy oparciu, żeby utrzymać kształt całości.


6. Pozostało założyć z powrotem boki kanapy.


7. I położyć poprzednie poduszki - bo na nowe szukam pomysłu. Może coś zasugerujecie?
Jedyne o czym nie pomyślałam to to, że teraz na tle szarej ściany stoi szara kanapa :) Cóż, może trzeba przemalować ścianę? ;)


Okazuje się więc, że jeśli macie choć odrobinę umiejętności krawieckich, za niewielkie pieniądze (właściwie tylko koszt tkaniny obiciowej, która w moim przypadku kosztowała 120 zł) można całkowicie odmienić wygląd Waszej kanapy. Jeśli dolega jej tylko kolor, bez problemu wykonacie tą pracę w domu - na pewno da dużo satysfakcji! Nie dość, że własnoręcznie, to mebel wygląda jak nowy!

Zapraszam do dodania własnego, małego lub większego projektu:

http://asia-majstruje.blogspot.com/2014/01/srodowy-myk-wasciwie-nowy-projekt.html


A wszystkie moje projekty z tego cyklu znajdziecie pod poniższym linkiem

środa, 25 czerwca 2014

12 projektów dla domu: dodatkowa przestrzeń na lato

Nasz balkon znajduje się od strony południowej. Oznacza to, że przez cały dzień w pokoju jest jasno, co uwielbiam. Nie przeszkadza mi nawet, kiedy promienie słońca natarczywie wdzierają się do wnętrza i odbijają się w monitorze. Światło musi być i tyle. Nie przepadam jednak za letnimi temperaturami. Miło by jednak było usiąść sobie w letni dzień na balkonie i zjeść tam na przykład obiad. Zeszłoroczne upały spędziłam właśnie na balkonie, siedząc do wieczora przy przeniesionym tam z kuchni stole, przeglądając blogi i słuchając LP3 w piątkowe wieczory. Sielanka... W tym roku nie mam może tyle czasu, ale dodatkowa przestrzeń zawsze się przyda. Trzeba tylko osłonić się od słońca i ewentualnych spojrzeń przechodniów :)

Z grubego materiału z Ikei, który nie jest w użyciu i marnował się tylko w szufladzie, skonstruowałam taką oto zasłonę:


Przydałby się pewnie trzeci kołek w suficie. U góry znajduje się tunel, w który - przy małej ilości szelek - najlepiej włożyć listewkę, trzonek od miotły, pręt czy co tam macie w piwnicy :) Z kolei na dole pary troczków do przywiązania do balustrady:



Zdążyłam już trochę przearanżować całość, bo jednak rośliny schowane za zasłoną miały ogromny pęd do słońca i aż je roznosiło.

Teraz balkon dosłownie stanowi przedłużenie pokoju, gdzie można usiąść, zjeść czy poczytać. Zasłona dzieli go jednocześnie na pół - na tej drugiej połowie można wysuszyć pranie, a rośliny mają dość słońca. No i dzięki temu pokój połączony z balkonem nie zamienia się w zacie(m)nioną jaskinię :)

Lato dopiero się zaczyna, więc warto pomyśleć nad balkonem!

Projekt dla domu nadal trwa - jesteśmy na półmetku. Zachęcam do udziału, więcej szczegółów tutaj:

http://asia-majstruje.blogspot.com/2014/01/srodowy-myk-wasciwie-nowy-projekt.html


Pozostałe posty z cyklu >>tutaj<<.

Wszystkie środowe myki tu:
http://asia-majstruje.blogspot.com/search/label/%C5%9Brodowe%20myki


środa, 21 maja 2014

Projekt dla domu i środowy myk w jednym

Rozpiera mnie duma. Wymyślałam już wiele rzeczy i robiłam użytek z przeróżnych śmieci, ale z tego pomysłu jestem niezwykle zadowolona. Może dlatego, że działa dokładnie tak jak chciałam?

Na zachodnich blogach spotykałam się z czymś określanym jako "freezer paper", wykorzystywanym - ze względu na to, że jedna strona jest pokryta cieniutką warstwą folii - do umieszczania na nim rysunku, który następnie wycinana się i przyprasowuje do tkaniny. Folia pod wpływem temperatury żelazka przykleja się do tkaniny i ogranicza dostęp farby. Tym sposobem można idealnie odwzorować rysunek, wydrukowany np. z komputera.

Zastanawiałam się skąd takie cudo wziąć. Jak je zastąpić. Co zrobić, żeby uzyskać podobny efekt. Rozwiązanie przyszło samo - proste, banalne, recyklingowe. Ale jakie genialne!! Uwaga, uwaga, zdradzam ten sekret - zapewne macie go w lodówce! Chodzi o papier powlekany z jednej strony folią, w którym sprzedaje się ser czy wędliny. Prawda, że proste?

Sposób wykorzystania jest następujący:
1. Drukujemy na zwykłej kartce wybrany wzór (idealnie sprawdzą się grafiki wektorowe) i przyklejamy ją taśmą do naszego foliowanego papieru (folia musi być na samym spodzie, aby można ją położyć bezpośrednio na tkaninie).
2. Wycinany wzór przez obie warstwy tak, aby po zdjęciu zwykłej kartki został nam nasz "freezer paper" z wyciętym wzorem:


3. Przyprasowujemy do tkaniny - powoli, żeby nie zostały żadne zagięcia:


Jak widzicie, wszystko pięknie przylega i jest gotowe do nanoszenia farby:


4. Farbę do tkanin (przykładowe testowałam tutaj i tu) nakładamy za pomocą gąbki, niezbyt grubą warstwą. W razie czego czynność można powtórzyć.


Co ważne, w kontakcie z farbą papier nie odkleja się.


5. Po skończonej pracy po prostu usuwamy papier - idzie szybko i bezboleśnie!


U mnie powstała poduszka - kolejny domowy projekt:


Jak Wam się podoba ten pomysł?

Pozostałe posty z cyklu 12 projektów dla domu:
http://asia-majstruje.blogspot.com/2014/01/srodowy-myk-wasciwie-nowy-projekt.html

Reszta środowych myków:
http://asia-majstruje.blogspot.com/search/label/%C5%9Brodowe%20myki

środa, 30 kwietnia 2014

Miesiąc czwarty: projekt w projekcie

Oj, zabierałam się za to... bardzo długo! A było mi to niezwykle potrzebne. Po pierwsze, z mojej szafy, w której gromadzę różne dobra związane z rękodziełem, po prostu się wysypywało. Dosłownie. Upchane różne dziwne przedmioty, zbierane, bo mogą się przydać... Znacie to? Tymczasem te wszystkie skarby leżały, leżały.. i chyba nigdy nie doczekałyby się wykorzystania. Ilość wycinków, drobiazgów przeznaczonych do recyklingu po prostu mnie przerosła. Nie pamiętałam, co mam, a najgorzej, że wielu rzeczy nie mogłam znaleźć. Końcówka kwietnia, a więc czwarta odsłona 12 projektów dla domu sprawiła, że znalazłam w sobie mobilizację, by zmierzyć się z problemem szafy.

Spójrzcie jak wyglądało to z zewnątrz (a im głębiej, tym gorzej...):
 


Wyrzuciłam górę makulatury, mnóstwo drobiazgów, o których istnieniu całkowicie zapomniałam i których wartości po długim czasie przechowywania już wcale nie dostrzegałam. Początkowo planowałam stworzenie kupki z rzeczami do oddania, ale uwierzcie mi - tym co zbierałam, nikt by się nie zainteresował :) Taki ze mnie chomik! Ostatecznie wylądowały na niej tylko tusze do drukarki, której już nie mam i turystyczne szachy (skąd to w mojej szafie???).

Jest jeszcze kilka szczegółów do dopracowania, ale sporo miejsca się zwolniło i jest przestrzeń na kolejną falę zbieractwa. Żartowałam :)


Zachęcam Was do podjęcia takiego wyzwania i urzeczywistnienia własnego projektu, związanego z porządkowaniem rękodzielniczego kącika. To naprawdę oczyszcza umysł, pobudza wyobraźnię i ręce do działania. Polecam!

http://asia-majstruje.blogspot.com/2014/01/srodowy-myk-wasciwie-nowy-projekt.html