wtorek, 26 lipca 2011

"Słodycze, które kochamy..."

Najbardziej kocham rzecz jasna czekoladę. Aby mnie uszczęśliwić, wystarczy mleczna :) Ale skoro mieszkam w stolicy innych słodkości, to na wyzwanie Szuflady przygotowałam taki oto magnesik w kształcie katarzynki:


Wybaczcie wyszywane literki - bez nich całość wydawała się goła, ale wyszły dość koślawo.

Pomysł chodził mi po głowie od zimy, kiedy to przyjmowaliśmy gości - ale przyszedł za późno, żeby podarować takiego filcaka jako pamiątkę z Pierniklandu. Teraz obiecuję, że następny gość wyjedzie ode mnie z mięciutkim magnesem :) Zapraszam do Torunia!


poniedziałek, 25 lipca 2011

Szaro-buro

Dzisiaj dwie broszki wykonane z filcu, ale troszkę innego. Nie jest to cienki filc dekoracyjny, ale grubszy, mocniejszy, bardziej gładki, który do tego po obu stronach ma inny ocień szarości. Bardzo go lubię! Myślę, że idealnie nadawałby się na oprawę notesu. Być może wyda się Wam, że gdzieś już tutaj się pojawił... Owszem - zrobiłam z niego igielnik podróżny i jedno z wielu jajek wielkanocnych na patyku.

Najpierw zabrałam się za prostą broszkę - "kwiatek" zrobiony z pasków. Do bólu banalny :)


Potem postanowiłam zrobić broszkę, która już od jakiegoś czasu chodziła mi po głowie - taki "wakacyjny" motyw. Ale najpierw musiałam przypomnieć sobie, jak rozciąć, żeby uzyskać odpowiedni kształt :) 


Aż chciało mi się dorobić patyczek i dmuchnąć :)


piątek, 22 lipca 2011

Na drodze do obalenia faktu nr 6

Dziś bawiłam się w domowego majsterkowicza. Nie wiem, co sprawiło mi większą satysfakcję - montowanie "ogrodzenia" z patyków, które odgradza mój balkon od ulicy, czy dokończenie kółkowego projektu. W pierwszym zadaniu mogłam się przynajmniej sprawdzić w czymś po raz pierwszy. Do wymiany kranu czy silikonu wokół umywalki, mogę dopisać piłowanie drewna piłką do metalu :) W końcu potrzeba matką wynalazku :)

A do listy rzeczy gotowych mogę dołożyć 20 par kolczyków :) W końcu udało mi się doprowadzić pewne sprawy do końca (to a propos mojego wczorajszego faktu nr 6 na swój temat).


Przypominam przy okazji, że komplet filcowej biżuterii złożony z takich "pawich oczek" może być Wasz, wystarczy wziąć udział w candy. Zapraszam!

EDIT:  zgodnie z sugestią Aśko, przedostatnie zdanie powinno brzmieć: "komplet może być Wasz, wystarczy wziąć udział w candy, trzymać kciuki i liczyć na odrobinę szczęścia" :)

czwartek, 21 lipca 2011

7 razy o mnie

Z bloga Hand made z muzyką w tle (dziękuję!) spłynęło do mnie wyróżnienie, które jestem zobowiązana przesłać dalej. Nigdy nie biorę udziału w łańcuszkach, ale powiedzmy, że tym razem to sposób na poznanie Was troszeczkę bliżej. Bo trzeba ujawnić 7 szczegółów ze swojego życia :)

W oryginale wyróżnienie powinnam wysłać do 16 osób, ale - umówmy się - ja zaproponuję 3 osoby, a reszta z Was niech się częstuje. Bo tak naprawdę wszystkie z Was zasługują na:


Jeśli zgodzą się wziąć udział w zabawie, wyróżniam:

Lejdi prowadzącą bloga, na którym zamieszcza swoje wyklejane paskudy
(http://by-lejdi.blogspot.com/)
Aśko, która też (po)tworzy
(http://askowo.blogspot.com/)
Justynę, która uchyla wieko swojej szkatułki
(http://w-szkatule-justyny.blogspot.com/)

A te z Was, które obsłużą się same, proszę o podanie w komentarzach takiej informacji, bo w końcu te 7 faktów o Was chętnie przeczytam :)

Krótko o zasadach zabawy:
1. Umieszczasz u siebie link do bloga osoby, która przesłała nominację.
2. Wklejasz powyższe logo na swoim blogu.
3. Piszesz 7 rzeczy o sobie.
4. Nominujesz kolejne osoby (w oryginale 16) i informujesz je o tym, pisząc odpowiedni komentarz.

Hmm, 7 rzeczy o mnie..
1. Uwielbiam słodycze. I mam na myśli to, że po prostu nie mogę się bez nich obejść. Jeśli otwieram paczkę czegoś, tabliczkę czekolady - nie ma możliwości, że coś zostanie "na później". Odpada też robienie większych zapasów słodyczy - nie znam umiaru :)
2. Nie piję kawy, tylko herbatę, obowiązkowo w bardzo dużych kubkach.
3. Recykling. Wychodzę z założenia, że wiele przedmiotów można użyć ponownie, czasem zmieniając ich znaczenie. Nie cofam się więc nawet przed wyciąganiem różnych rzeczy ze śmietnika. Może nie nurkuję w kontenerach, ale jeśli ktoś zostawia np. stos książek, plecione kosze obok (ostatnie dwa przypadki mojego grzebania) - nie zastanawiam się długo :)
4. Uwielbiam rzeczy biurowe i papierowe. Problem w tym, że czasem aż żal mi ich używać, są takie ładne... Dlatego chyba nigdy nie zajmę się scrapbookingiem :)
5. Lubię książki Mariusza Szczygła, i to bardziej te z jego reportażami o Polsce, niż Czechach.
6. Ostatnio mam problemy z realizacją planów. Jeszcze kilka lat temu uznawałam siebie za osobę bardzo zorganizowaną, teraz trudno mi zebrać się w sobie. Cóż, podobno kto z kim przestaje...
7. Od co najmniej 6 lat nie mogę powiedzieć, że byłam na wakacjach. Właściwie już nie wiem co to znaczy pojechać gdzieś i po prostu odpoczywać. Ale nie, żebym była jakimś pracusiem, po prostu się nie złożyło :)

Się rozpisałam... Czekam teraz na Wasze zwierzenia ;)

EDIT 24.07.2011: Wyróżnienie dostałam także od Witaminkii. Serdecznie dziękuję! Ale chyba nie muszę ujawniać kolejnych 7 rzeczy? ;)

środa, 20 lipca 2011

Bańki

A może bąble? Muszę znaleźć jakąś odpowiednią nazwę dla tych nowych wytworów. Może któraś z Was wpadnie na coś bardziej błyskotliwego? :)

Rano wstępnie ogarnęłam stół i okolice, żeby w ogóle dało się przejść. I na tym poprzestałam :) Nie mogłam się po prostu powstrzymać i zrobiłam kolorowe bąble do spółki z tymi w tonacji fioletowo-wrzosowej. I tak powstały dwa pierwsze takie naszyjniki - bańki, bąble czy jak tam zwał.


Dopiero dzisiaj zorientowałam się, że przecież kolorystyka i poniekąd forma podobne są do naszyjnika z kulek, który kiedyś pokazywałam

A dziś nie wytrzymałam i machnęłam maksymalnie kolorowy egzemplarz. Długość można regulować. Myślę, że fajnie wygląda coś takiego jako "kołnierz" bluzki. Jednokolorowy tiszert wygląda na pewno inaczej w takim towarzystwie. Zresztą, same zobaczcie :)

 


To co, są jakieś pomysły na nazwy?
Buziaki!