czwartek, 5 stycznia 2012

Noworoczny prezent

Zobaczcie, co pięknego czekało dziś na mnie od rana w skrzynce! Niespodziewana przesyłka od Asi z Kartkowego Zacisza, a w niej śliczna karteczka świąteczna i tajemnicze pudełeczko... W nim cudnej urody, staranna, pięknie wykonana i dopieszczona kartka autorstwa Asi, dla której już znalazłam przeznaczenie - podaruję ją Babci na zbliżające się święto. Ogrom pracy i uwagi, jaki Asia musi poświęcić wykonaniu takiej kartki jest dla mnie godny podziwu. Zdjęcia nie oddają nawet w połowie jej uroku:


Do Asi natomiast poleciał prezencik, który zresztą - jak może pamiętacie - sama zainspirowała.

Korzystam z okazji i dziękuję za entuzjastyczne przyjęcie recyklingowego notesu. Utwierdza mnie to w przekonaniu, że i ze śmieci może wyjść COŚ :)

Udanego łikendu, dla niektórych pewnie długiego!

wtorek, 3 stycznia 2012

Na dobry początek

Witajcie w nowym roku! Wchodzę w niego z nowymi postanowieniami, które już zapisały się w grudniowniku. W zeszłym roku miałam taką listę na zwykłej kartce, w tym - nie dość, że stara znalazła swoje miejsce, to w grudniowniku wygospodarowałam miejsce na tegoroczne. Kilka rzeczy do zrobienia w 2011 roku przeszło na 2012, część udało się zrealizować.

Czego nie udało się wykonać poprzednio, to pozbywanie się różnej maści rupieci, mniej bałaganienia rękodziełem, niezwłoczne rozpakowywanie bagaży po przyjeździe do domu... Forma w niektórych miesiącach była zwyżkowa, ale generalnie postępów brak. Jednym z postanowień było też gotowanie i próbowanie nowych rzeczy w kuchni. Może nie chodzi o wystawne obiady złożone z kilku dań, tylko chociażby wykorzystanie tych wszystkich przypraw, które zalegają w szafkach, a my właściwie ciągle jemy to samo.

I w ten sposób płynnie przechodzę do głównej części tego wpisu :) Postanowienie kulinarne jest świetną okazją dla nowego rękodzielniczego projektu! Postanowiłam więc zrobić dla mojego Lubego notesik na listy zakupów. Ponieważ niekiedy stuka się On w głowę widząc co wymyśliłam, jego notesik jest schludny i porządny. Wykorzystałam kawałek papieru od Aśko (sam wybrał wzór), część bloczku z białych karteczek, które odpowiednio przycięłam, płaski magnes, wydrukowałam napis, pomalowałam kredkami i wygląda to tak:




Ostatnia strona bloczku jest przyklejona do tylnej tekturki. Notesik jest banalnie prosty w wykonaniu, i myślę, że ze zdjęć widać co i jak.

Zapragnęłam jednak własnego notesika! Musicie wiedzieć, że w swoim ekologiczno-recyklingowym skrzywieniu zostawiam wszelkie skrawki papieru, które chociaż z jednej strony zapisane/zadrukowane, mogą przydać się chociażby na listę zakupów. Wykorzystanie takiego bloczku jak powyżej byłoby marnotrawstwem, bo przecież po wyrwaniu stroniczki i zrobieniu zakupów będzie się ona nadawała do wyrzuceniu. Jeśli oczywiście wcześniej nie zostanie zgubiona :)

Mój notesik musiał więc być od początku do końca z odzysku. Plik małych karteczek różnej wielkości wyrównałam do jednej z krawędzi, spięłam i posmarowałam wikolem, o tak:


Można potem lekko wygładzić, żeby zebrać nadmiar kleju, ale wikol po wyschnięciu staje się przezroczysty, więc właściwie nie robi to wielkiej różnicy:


Wydaje mi się, że do tego celu nadaje się też silikon, ale postawiłam na mniejszy bałagan :) Reszta notesika zrobiona tak samo jak przy tym "porządnym" - ostatnią kartkę bloczku przykleiłam to tekturki, z tyłu dałam magnes (z jogurtu :). Mój notesik postanowiłam jednak trochę podrasować i dodałam też gumkę:


Tu musiałam wykorzystać już troszkę techniki i specjalistyczne narzędzia :) A przód i środek wygląda tak:




Proste, prawda? :) Kiedy karteczki się skończą, a okładka jeszcze się nie znudzi, można zawsze wkleić nową porcję i wprawiać w ruch recyklingowe koło. Do czego zachęcam serdecznie w 2012 roku!

(wszystkich, którzy dotrwali do końca tego wpisu, szczerze podziwiam i pozdrawiam!)

piątek, 30 grudnia 2011

Wypchane

Okrągłe broszki w kółka to dawne dzieje, ale ostatnio jedna taka została zamówiona, więc odkopałam stare zdjęcia i pokazuję od razu wszystkie, które dotąd powstały. Nadawałyby się pewnie jako poduszeczki do igieł, bo są grubaśne i miękkie. Szczególnie ta ostatnia jakaś pękata :)




Co prawda w moich życzeniach świątecznych pojawił się akcent noworoczny, ale skorzystam jeszcze z okazji, żeby coś dodać. Często nie starcza nam czasu na wszystko, co chciałybyśmy zrobić, pewnie nie tylko w kwestii rękodzieła. Dziewczyny, nadchodzący rok daje nam wspaniałą możliwość - jeden dodatkowy dzień, z którym możemy zrobić, co nam się żywnie podoba! Niemniej, życzę Wam, żeby wszystkie 366 dni nadchodzącego roku były dla Was pełne inspiracji i pomysłów, abyście zawsze jakoś dały radę wygospodarować te kilka chwil dla siebie i swojej pasji. No i udanej sylwestrowej nocy! Ściskam Was mocno!

Aaa! I jeszcze candy w Świecie Pasji:


czwartek, 29 grudnia 2011

Kartki

Przed świętami tak bardzo pochłonął mnie filc, że kartki zeszły na dalszy plan. Kilka zrobiłam, dołączając do świątecznych upominków. Ale najpierw kartki, które dostałam:

 od Aśko

 od Izy (karteczka przyszła z pięknymi prezentami, będącymi nagrodą w candy)

 od Ewy

Za jakiś czas pokażę też kartkę od Lejdi, która przyszła na adres moich rodziców i nie zdążyłam jej odebrać. Już nie mogę się doczekać, bo Lejdi na swoim blogu pokazywała tyle świetnych kartek..! (a któraś może należeć do mnie).
Bardzo, bardzo dziękuję za życzenia i za piękne karteluchy, sprawiły mi dużo radości!

Teraz moje tegoroczne kartki:






Najśmieszniejsze jest to, że Aśko znowu dostała kartkę, którą pokazuję niezbyt chętnie, ale jak wszystkie, to wszystkie :) Pośpiech przy wysyłaniu przesyłek był tak duży, że nie cyknęłam zdjęcia, ale Aśko mi je przesłała :*


Jak widzicie, w większości wypadków maszyna była w ruchu :)

środa, 28 grudnia 2011

I po świętach...

Odpoczywam trochę od filcu, ale nadal mam kilka zaległych tworów, które mogę Wam pokazać. Dzisiaj coś, co z początku sprawiło mi trochę kłopotu - coś nie w moim stylu, czego sama bym nie zrobiła, ale zamówienie było konkretne, materiały miałam, więc mogłam się podjąć. Nowej właścicielce się spodobało, a to dla mnie najważniejsze. Oba komplety identyczne, złożone z korali, bransoletki i kolczyków, więc żeby Was nie zanudzać, tylko część zdjęć:







Same widzicie, że kulki mocno prześladowały mnie przed świętami. Szkoda tylko, że zabrakło śniegu, żeby utoczyć jakiegoś bałwana :)