poniedziałek, 11 czerwca 2012

Różowe wyzwanie i kolejne DIY

Dwa tygodnie temu (ale ten czas zapierdziela!) Kasia zamówiła małego kotka z filcu. Nie broszka, nie żadna ozdoba, tylko zabawka dla małej dziewczynki! Głowę przyszyłam chyba 50 razy, żeby mieć pewność, że nie odpadnie. Żadnych guzików i innych dupereli, żeby wykluczyć zadławienie albo wsadzenie w jakiś otwór ciała. No powiem Wam, miałam stracha! Wszystko to na niedużym organizmie siedmiocentymetrowego, różowego kota.


Na fali mojego ostatniego stemplo-gumkowego szaleństwa spowodowanego przez Lejdi (tu, tu i tu też), postanowiłam dołożyć do kolekcji jeszcze jeden skromny komplecik. Znalazłam pałętające się ołówki przywiezione z kolonii (a więc muszą mieć [o matko, jak to brzmi!!] ponad 15 lat - taki ze mnie chomik!) i postanowiłam z ich gumek zrobić mini-stempelki. Skalpelem wycięłam kształty, myślałam, że będzie trudniej, ale zajęło to może 5 minut. Od razu wypróbowałam i... naprawdę odbijają. CUD!



Pozdrawiam Was w międzymeczowej przerwie :)

sobota, 9 czerwca 2012

Tęczowo

Kiedy jestem w domu, staram się zrobić choć jedną hendmejdową rzecz dziennie - takie postanowienie. Wydaje mi się, właściwie jestem przekonana, że kiedyś byłam zorganizowana o wiele lepiej! Teraz przechodzę przez etap jakiegoś rozprężenia i czasem trudno zabrać mi się za cokolwiek. Więc skupiam się na przyjemności działań rękodzielniczych i bimbam sobie beztrosko. A co tam!


 
Dziękuję za wszystkie komentarze pod ostatnimi postami i życzę Wam udanej reszty weekendu!
:*

czwartek, 7 czerwca 2012

Druga odsłona metek

Wiele razy zachwalałam już cudne stempelki, które dostałam od Lejdi. Pokazywałam też niedawno porcję metek ze stemplem strzałkowym, dotąd najbardziej przeze mnie eksploatowanym. Przyszła jednak pora i na stempelek łowicki, który jest bardzo wszechstronny! Można odbić go w całości albo tylko jego skrawek, a efekt jest zupełnie inny. Same zobaczcie:


Lejdi, jeszcze raz Ci dziękuję!





A Wam dziękuję za uwagę :)


środa, 6 czerwca 2012

Pewnej bezsennej nocy...

Może to przez tranzyt Wenus, ale nie mogłam wczoraj zasnąć :)

W ciągu dnia zrobiłam broszkę, raczej nic odkrywczego, ale u mnie po raz pierwszy:



Taka sałata w sumie :)

A kiedy położyłam się spać myślałam, myślałam... Nie wiem jak Wam, ale mi wiele pomysłów przychodzi do głowy tuż przed zaśnięciem. Powinnam trzymać jakiś notes koło łóżka, żeby je zapisywać, bo rano często zapominam :)

A myślałam o kolczykach. Ponieważ nie mogłam zasnąć (raczej mi się to nie zdarza!), wstałam i po prostu je zrobiłam. Miały być kompletem do broszki.



Razem wyglądają tak:


Pozdrawiam Was serdecznie!

wtorek, 5 czerwca 2012

Kwiatowo po raz kolejny

Zdjęcia przy tej pogodzie wychodzą złeeee... Ale nie jestem też jakąś specjalistką od fotografii, więc cóż, kiepskiej baletnicy... :)

Niemniej, coś tam powstaje, więc i jakąś fotkę trzeba od czasu do czasu pstryknąć. Za jakość przepraszam.




P.S. Ciekawe, czy jutro pogoda się poprawi? Planowałam zerwać się o świcie i obserwować tranzyt Wenus, ale czy cokolwiek będzie widać przez te chmury..?