niedziela, 20 marca 2011

Broszki

Jakiś czas temu pisałam o aukcjach dla Witka, z których dochód przeznaczony jest na leczenie chłopca. Ponieważ broszka z wyzwania Art-Piaskownicy i dwie pozostałe znalazły swoich nabywców, Monika poprosiła o jeszcze jedną, właśnie w art-piaskownicowych kolorach. I niedługo powinna być widoczna pod poniższym linkiem:


taka oto broszka:


Z rozpędu zrobiłam też egzemplarz w odcieniach fioletu, czerni i ecru. Pewnie trafi na kwietniowy jarmark.


Pozdrawiam!

piątek, 18 marca 2011

Ciąg dalszy

Czyli nadal w temacie wiosenno-wielkanocnym.

Gruby Majki (zając z poprzedniego posta) ma teraz kumpla, Stiwa - z pewnością jest szczuplejszy od kolegi. I łączy w sobie trzy funkcje - może być zawieszką, magnesem albo pozostać na piku i być wetknięty na przykład w doniczkę. Chociaż mam pewne wątpliwości, czy w ogóle przypomina zająca..?


Powstała też Karolajn:


A jeden z kurczaków ma już nowych właścicieli i teraz śmiga z nimi po Polsce.

Udanego weekendu!

czwartek, 17 marca 2011

Wiosna i dedlajn

Wiosna chwilowo zniknęła z mojego miasta, a ja akurat dzisiaj pokażę część wiosenno-wielkanocnego asortymentu, który przygotowuję na tegoroczny jarmark wielkanocny. Nie wiem jeszcze jak pogodzę przygotowania, sam przedświąteczny tydzień na świeżym powietrzu i studia, ale na szczęście nie będę stała sama, a na zmianę z dwiema dziewczynami. Najgorzej ze studiami, bo właśnie wyznaczono mi dedlajn - i jeśli nie uda mi się przygotować tematu pracy i co najmniej konspektu samej rozprawy w ciągu najbliższych 21 dni - to naprawdę będę DED. Tyle czasu udawało mi się tego uniknąć! Przyznaję, że postępowałam zgodnie z dewizą Scarlett O'Hary - "Pomyślę o tym jutro". Tyle że to jutro bardzo długo nie nadchodziło. I mam taką chęć, żeby to myślenie znowu przełożyć na dzień następny, następny, i następny...

Bo są rzeczy ciekawsze i na pewno mniej stresujące. Jak na przykład szycie zajączków i kurczaków :)







Myślę, że docelowo także zawieszki umieszczę na piku, żeby ewentualny nabywca mógł wybrać formę - przez wyjęcie patyczka lub odcięcie sznureczka. Pewnie powstanie też kilka magnesów. Albo magnes, pik i zawieszka w jednym :)

O, i właśnie się dowiedziałam, że jedna z dziewczyn zrezygnowała ze stoiska... Także pochłonie to nieco więcej czasu niż zakładałam...

wtorek, 15 marca 2011

Fiolety i róże

Uff! Udało się dokończyć w dobrym tempie komplet z kulek, o którym wspominałam już tyle razy (nie raz, nie dwa, a trzy), że teraz muszę go pokazać. Wygląda prawie tak samo, jak pierwszy komplet wykonany dla tej samej pani Natalii. Kolory w obu przypadkach to wybór nowej właścicielki, tym razem padło na piękne odcienie różu i fioletu. Pracochłonne, z wełną na okrągło :)




A na moim parapecie zieloność wychodzi spod ziemi:


Miłego wieczoru!

sobota, 12 marca 2011

Nie-filcowo, nie-biżuteryjnie

Na początku, przede wszystkim - bardzo, bardzo dziękuję wszystkim, którzy zostawili przemiłe komentarze po adresem mojego fuksjowego naszyjnika z wyzwania Art-Piaskownicy (tutaj i tutaj). Wiadomo, uczucie jest świetne, kiedy komuś oprócz własnej mamy spodoba się to, co robimy :) Czuję, że wraz z założeniem tego bloga przybyło wokół mnie osób, z którymi dzielę potrzebę tworzenia własnymi rękami, a że ktoś tu jeszcze zajrzy, skomentuje, a nawet zapisze się na obserwatora - DZIĘKUJĘ!

Ale - żeby nie było zawsze tak idealnie, dzisiaj coś zupełnie innego, trochę niedopracowanego, zrobionego z totalnych resztek, wyciągniętych z mojego pudła. Przydały się: ścinki kolorowych papierów pozostałych po wycinaniu wizytówek, litery wycięte z magazynów, szary tył bloku i tekturka od rajstop :) Nawet kartki w środku są z recyklingu (przepołowiłam zadrukowane na górze kartki do notowania rozdawane na różnych konferencjach). Dołożyłam też cztery wydrukowane cytaty. Powstał zeszycik sztampowy, ale bardzo praktyczny:



Stworzony dla mego Konkubenta wyłącznie w celu nie pogubienia się w tym, który aktualnie odcinek CSI Miami jest do obejrzenia. Traktujemy ten serial z ogromnym przymrużeniem oka, właściwie im dłużej go oglądamy, tym więcej jest śmiechu (a jesteśmy dopiero przy czwartym sezonie Miami). Horatio Caine jest dla nas postacią bliską Chuckowi Norrisowi, a to jak zakłada okulary albo puentuje sytuacje - bezcenne :) Chociaż ma on swoich wiernych fanów, o czym dowiedziałam się wczoraj. Jest i blog poświęcony tylko Horatio Caine'owi, konkursy wiedzy o CSI, a nawet fanka podpisująca się jako "zakochana.w.horatio". I to wszystko chyba zupełnie na serio. Wierzę, że są osoby, którym ta postać imponuje swoją uczciwością i poczuciem obowiązku. I mam nadzieję, że nie narażam się prawdziwym fanom CSI, których oczywiście pozdrawiam :)