środa, 5 września 2012

Środowe myki - odsłona druga


Dziękuję za serdeczne przyjęcie tego cyklu :) W komentarzach pod pierwszym postem dzieliłyście się swoimi sposobami na przechowywanie i tak naprawdę każdy ma własny system, który się u niego najlepiej sprawdza. Grunt to łapać się co gdzie jest :) Widzę też, że większość (jeśli nie wszystkie z nas) mają w swoich zbiorach bałagan, więc pora mu chyba rzucić wyzwanie!

W drugim odcinku miałam napisać, co robię z motywami wyciętymi z przeróżnych źródeł, takich jak katalogi i ulotki. Nie uniknę małego powtórzenia tego, o czym już pisałam >>tutaj<<, ale mam nadzieję, że zaglądający tu dłużej mi wybaczą.

W teczkach nie przechowuję jedynie luźnych wycinków, w zależności od czasu i chęci staram się je przygotować "na potem". Część jest już więc naklejona na tekturki, inne naklejam dopiero wtedy, gdy potrzebuję. Ponieważ teczki ułożone są w miarę tematycznie, przyklejanie też musi się tak odbywać. Jeśli mam zbiorek obrazków, na przykład ze zwierzakami czy roślinkami, przyklejam je na jedną tekturkę. Może to być tył bloku czy jakiś kartonik - u mnie zawsze jest to materiał recyklingowy. Wtedy trafiają do teczki. W momencie, kiedy uznam, że dany motyw wykorzystam, wycinam go (z marginesem) z całego arkusza, a potem ostatecznie docinam. Tak wyglądają niektóre moje tekturki-arkusze:


Kilka rad:
- dlaczego w ogóle przyklejać na tekturki? Można i bez, bezpośrednio na kartkę. Ale przyklejając na sztywniejszy kartonik możemy podkleić motyw kosteczkami 3D, a więc dodać kartce przestrzeni, nie martwimy się też ewentualnymi przebitkami z drugiej strony wyciętego obrazka, które mogą się ujawniać pod wpływem kleju i czasu. Wybór środków zależy od nas i tego, jaki efekt chcemy osiągnąć :)
- motyw, który chcemy w ten sposób wykorzystać, powinien nadawać się do wycięcia, a więc mieć w miarę nieskomplikowane krawędzie. Jeśli posiada bardzo małe elementy to nie dość, że trudno będzie je wyciąć, to ostatecznie papier może rozwarstwiać się i odkleić od tekturki. Oczywiście można temu zaradzić - pamiętać o estetycznym uzupełnieniu kleju albo (jeśli jest to możliwe) pominąć ten mały elemencik przy wycinaniu całości.
- obrazek najlepiej przykleić na tekturkę zwykłym klejem w sztyfcie. Nadaje się też każdy klej, którego spoina nie jest wypukła (raczej odpada więc magic) i od którego papier nie nasiąka wodą (odpada więc mocno rozwodniony wikol).
- motyw wycinamy ostatecznie, kiedy klej wyschnie. W przeciwnym wypadku krawędzie obrazka mogą się brzydko drzeć.
- do wycięcia używamy (w zależności od wielkości obrazka) ostrych nożyczek lub małych nożyczek precyzyjnych (np. do paznokci), można też pomóc sobie nożykiem/skalpelem - szczególnie wtedy, gdy chcecie uzyskać "ażurowy" efekt (wyciąć coś w środku obrazka).

Tyle porad praktyka :) Mam nadzieję, że jeśli ktoś zacznie wykorzystywać gazetowe obrazki, skorzysta z tych wskazówek i uniknie moich błędów (przyznam, że moim głównym grzechem była początkowo niecierpliwość i za szybko brałam się za wycinanie, zamiast poczekać aż wyschnie).

Moje ostatnie gazetowe wybryki:




Tradycyjnie czekam na Wasze opinie!

A jeśli zajrzycie w piątek to pokażę Wam, do czego jeszcze użyłam ostatnio takiego ulotkowego obrazka :)

W poprzednich środowych mykach:

poniedziałek, 3 września 2012

Słonie unisex

Na blogu Art Piaskownicy akcja szycia (i nie tylko) słoni dla dzieciaków, będących pod opieką Fundacji Słonie na Balkonie. Cel szczytny, a praca bardzo przyjemna, więc nie mogłam sobie odmówić wykonania dwóch słoni w kolorach płciowo neutralnych. Tym bardziej, że nie wiedziałam na który wzór się zdecydować!


Zdążyłam je wysłać tuż przed wyjazdem. Mam nadzieję, że dzieciom spodobają się te niewielkie pluszaki. Więcej o akcji na blogu Piaskownicy, tam dalsze odsyłacze.

Udanego tygodnia!

sobota, 1 września 2012

Wyniki wyzwania śmieciowego

Przede wszystkim dziękuję ze udział wszystkim Dziewczynom, które zdecydowały się podzielić swoimi pracami w ramach pierwszego na moim blogu wyzwania. Zgłosiły 29 prac z najprzeróżniejszych "dziedzin" rękodzieła, więc wybór był trudny. Tym bardziej dziękuję 110 osobom, które oddały głos na ulubioną pracę i pomogły wyłonić Zwyciężczynię!

Nie spodziewałam się takiego odzewu i dziękuję Wam wszystkim za to, że zabawa nie przerodziła się w smutną masakrę, do której nikt nie zgłosił żadnej pracy :) A dzięki dużej ilości oddanych głosów mam nadzieję, że wyrok uznacie za reprezentatywny.

Miło mi więc ogłosić, że śmieciowe wyzwanie wygrała praca Ystin, uzyskując 30 Waszych głosów. Oto ona:

zdjęcie pochodzi z bloga Ystin

Jeżeli macie koraliki, które chciałybyście zmienić w taką biżuterię, Ystin przygotowała dla Was tutorial.

Ystin, serdecznie gratuluję i odezwę się do Ciebie na @.

Jeśli jesteście ciekawi, jak rozłożyła się reszta głosów, wróćcie do >>tego<< posta, tam pod zdjęciami prac pokazały się już wszystkie dane.
Pozostałym Dziewczynom ogromnie dziękuję za udział i obiecuję, że to nie ostatnie wyzwanie! Postaram się wymyślić jakiś w miarę szeroki temat, by każdy mógł wziąć w nim udział. Nawet coś chodzi mi po głowie...

I na kilka dni się żegnam, wyjeżdżam na niezapowiedziane wakacje... Przygotowałam jednak tyle prac, że nawet nie odczujecie mojej nieobecności! W środę pojawi się też kolejny odcinek myków, więc zapraszam!

piątek, 31 sierpnia 2012

Ślimaczki w buraczkach


Po postach okołopapierowych i moim drugim w życiu LO'sie, kolej chyba na coś filcowego, jak myślicie? Siedząc ostatnio późną nocą wykonałam kilka pierścionków, jeden z nich pasuje do pokazywanej już przeze mnie bransoletki. Właściwie taki właśnie komplecik mógłby być nagrodą dla osoby, która wygra wyzwanie. Chociaż oczywiście może wybrać sobie zupełnie coś innego :)



Co myślicie?

P.S. Zufik obdarowała mnie wyróżnieniem,
za co serdecznie jej dziękuję, bo zawsze cieszę się, że ktoś z przyjemnością do mnie zagląda! Swoim zwyczajem jednak nie nominuję kolejnych osób (łańcuszki to troszkę nie dla mnie, przepraszam) i odsyłam do 7 rzeczy, które ujawniłam już kiedyś >>tutaj<<, a ponieważ ostatni punkt się zdezaktualizował (wszak na wakacjach byłam w zeszłym roku, a i za chwilę się wybieram) odsyłam też  >>tu<<. Mam nadzieję, że Zufika to nie urazi, a ciekawość zostanie w jakimś stopniu zaspokojona. Jeszcze raz dziękuję!

środa, 29 sierpnia 2012

Inauguracja: potwory w teczkach

Na blogu zaczęło się od filcu, chociaż od małego to, co dziś określamy mianem scrapbookingu czy kartkowania, nie jest mi obce. Większość z Was robiła to pewnie jeszcze zanim okazało się, że ma to jakąś konkretną nazwę, a specjalistycznych sklepów po prostu nie było. U mnie od zawsze była to też kwestia recyklingu, a więc zbierania wycinków z gazet, obrazków, które mogą się kiedyś przydać, metek, napisów... Właściwie choroba ta toczy mnie do dziś! Wiele z nas wykorzystuje nie tylko kupne gadżety w swoich pracach, więc nie będę się wymądrzać, a tylko propagować manię upcyclingu! Papierowych (w sensie materii, z którą pracują) guru każdy, kto przegląda blogi scrapowe i kartkowe, ma własnych, i tego się trzymajmy :)

Niemniej, czuję potrzebę zebrania wszystkich tych moich dziwactw w jednym miejscu. A może przy okazji okaże się, że nie tylko ja tak mam? Albo ktoś podchwyci pomysł? Stąd na blogu pojawi się pewien cykl - nie wiem jeszcze jak długi, zobaczymy ile wygrzebię dla Was tych "porad". Niektóre mogą okazać się trywialnie proste i oczywiste, wtedy proszę o napisanie w komentarzu: "Asiu, zbyt nisko nas oceniasz" :) Oczywiście zachęcam Was do dzielenia się w komentarzach także innymi uwagami, może też korzystacie z tego sposobu albo zaproponujecie jakieś jego ulepszenie?

Tyle tytułem przydługiego wstępu. Czas na inaugurację "środowych myków"- dziwactwa i triki będą pojawiały się w środku tygodnia i mam nadzieję, że trochę Was zainspirują - a ja liczę także na inspirację płynącą od Was!


Pierwsza sprawa, o której już zresztą pisałam, to motywy wycinane z gazet czy katalogów, które mogą stanowić nawet centralną część pracy. Przez długi czas wycinałam je i odkładałam "na potem", jednak trudno wtedy zapanować nad zbiorami i znaleźć to, co potrzebne w danym momencie. Podejrzewam nawet, że o połowie takich wycinanek w ogóle zapominamy.

Wypracowałam więc system - mam pudło, a w nim kilkanaście "tematycznych" teczek. Znajdują się w nich posegregowane skrawki (oczywiście nie wszystkie, bo porządkowanie to zawsze proces w toku...). I tak mam teczkę "ślubną", "dziecięcą", ze zwierzakami, z motywami roślinnymi, teczki świąteczne, z napisami, motywami geograficznymi itd. Ostatnio różnego rodzaju papiery w formacie a4 i inne jednolite skrawki powkładałam do oddzielnych koszulek według koloru, żeby łatwiej je było odnaleźć. Mam też oddzielne miejsce dla wszelkiego rodzaju tekturek, tyłów bloków itd.

Jeśli wycinam skądś element pasujący do danej teczki, od razu staram się go tam włożyć. Reszta ląduje w zbiorczym pudełku i czeka na łaskawe potraktowanie. Albo założenie własnej teczki :) Teczki też często są recyklingowe, a więc od materiałów promocyjnych, reklamowych, ze spotkań itd. Zostawiam je takie, jakie są, nie robię żadnych pięknych okładek i nie ujednolicam ich, więc pudło może wyglądać bałaganiarsko :) Rzut oka:



W przykładowej teczce:

nie wiem do czego mogłabym wykorzystać obrazek z marchewkami :)

Co robię z zawartością teczek, pokażę Wam w przyszłym tygodniu.

I jeszcze fragment mojego bałaganu - żeby nie było, że jestem pedantką:


Mam nadzieję, że wszyscy skorzystamy na tym cyklu - ja doprowadzając moją szafę i miejsce pracy do takiego stanu, że będę mogła pokazać je w całości :)

Wszelkie uwagi mile widziane!